Zaskakujący finał w Lublinie. Piast triumfuje po błędach Motoru

Piast Gliwice niespodziewanie pokonał Motor Lublin 2:0 w wyjazdowym meczu piłkarskiej Ekstraklasy. Choć pierwsza połowa nie przyniosła bramek ani wielu emocji, końcówka spotkania należała do podopiecznych Daniela Myśliwca. Kluczowe okazały się błędy gospodarzy oraz „nos” trenerski, który zadecydował o ostatecznym wyniku w doliczonym czasie gry.

Nogi piłkarzy walczących o piłkę na murawie podczas meczu Ekstraklasy. O wyniku meczu w Lublinie przeczytasz w Eskce.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Nogi dwóch piłkarzy walczących o piłkę na mokrym i błotnistym boisku podczas meczu.

Spokojny początek bez celnych strzałów

Pierwsza połowa spotkania toczona była w stosunkowo szybkim tempie, a obie drużyny wykazywały się niezłym operowaniem piłką. Akcja szybko przenosiła się z jednej strony boiska na drugą, jednak na murawie zabrakło klarownych sytuacji podbramkowych i celnych trafień. Próby strzałów z dystansu mijały cel, a gdy piłka raz wpadła do siatki Piasta, arbiter odgwizdał faul zawodnika gospodarzy przed oddaniem strzału.

Krótko po zmianie stron inicjatywę próbowali przejąć zawodnicy Motoru Lublin. W 47. minucie meczu, po celnym dośrodkowaniu Filipa Lubereckiego, Karol Czubak uderzył głową zaledwie centymetry nad poprzeczką bramki gości. To była jedna z niewielu groźnych akcji miejscowej drużyny w tej fazie spotkania, po której do głosu zaczęli dochodzić gracze ze Śląska.

Jak Piast Gliwice zdobył cenne punkty?

Z każdą minutą drugiej połowy przewaga Piasta Gliwice stawała się coraz bardziej widoczna. W 58. minucie doskonałą szansę na objęcie prowadzenia zmarnował Samuel Ntamack, który po interwencji Gaspera Tratnika przy strzale Leandro Sanki nie potrafił skutecznie dobić piłki głową. Chwilę później potężne uderzenie Ivana Limy trafiło w poprzeczkę po kolejnej dobrej obronie golkipera gospodarzy.

Przełamanie nastąpiło w 78. minucie. Zamieszanie podbramkowe po rzucie rożnym zakończyło się niefortunną interwencją Bartosza Bereszyńskiego. Obrońca próbował wybić piłkę, ale odbiła się ona od Juande Rivasa i wylądowała w siatce Motoru. Wynik w doliczonym czasie gry ustalił wprowadzony chwilę wcześniej Szczepan Mucha, skutecznie wykorzystując kolejny błąd w obronie lubelskiego zespołu.

Rolki