Zwycięstwo Śląska po paśmie niepowodzeń
Śląsk Wrocław odniósł zwycięstwo w spotkaniu Ekstraklasy, pokonując Wieczystą Kraków na własnym stadionie 2:0. Wygrana przyszła po serii pięciu meczów z rzędu zakończonych porażką drużyny z Dolnego Śląska. Trener Ante Simundza wyraził zadowolenie ze zrealizowania założeń taktycznych i skutecznej gry swojego zespołu w defensywie.
Po początkowych problemach, drużyna Śląska zdołała przejąć kontrolę nad przebiegiem gry i wywalczyć cenne trzy punkty. Sukces ten ma istotne znaczenie w walce o poprawę pozycji w ligowej tabeli. Bohaterem spotkania został Piotr Samiec-Talar, który popisał się dwiema asystami. Mimo konieczności opuszczenia boiska po godzinie gry z powodu urazu głowy, szkoleniowiec liczy na jego występ w nadchodzącym meczu Pucharu Polski z Odrą Opole.
"Pierwsze 10-15 minut nie było na poziomie, jaki oczekiwałem, ale zespół się nie przestraszył, nie stracił wiary i zaczął grać na miarę swoich możliwości. Jestem zadowolony z trzech punktów i uważam, że w pełni na nie zasłużyliśmy. Piłkarze muszą zrozumieć, że muszą biegać i grać na dużej intensywności i uwierzyć, że mają jakość, aby skutecznie bronić i atakować. Zdobyliśmy trzy punkty, ale zachowaliśmy czyste konto, co jest dla mnie bardzo ważne" – powiedział Słoweniec.
Trudna sytuacja Wieczystej Kraków?
Dla Wieczystej Kraków przegrana we Wrocławiu to już ósma porażka w obecnym sezonie Ekstraklasy. Wynik ten spowodował, że zespół z Krakowa spadł do strefy spadkowej, zajmując 16. miejsce w tabeli po 12 rozegranych kolejkach. Śląsk Wrocław uplasował się oczko wyżej, na 15. pozycji. Trener Wieczystej, Żeljko Kopić, zwrócił uwagę na trudności w kreowaniu sytuacji bramkowych w obliczu głęboko broniącego się po objęciu prowadzenia przeciwnika.
Szkoleniowiec krakowskiej drużyny odniósł się także do swojej sytuacji w klubie wobec słabych wyników. Zaznaczył, że obecnie czuje wsparcie ze strony zarządu, a bieżące problemy są przedmiotem wewnętrznych analiz. Zastrzegł jednak, że w piłce nożnej sytuacja trenera może ulec zmianie w obliczu niesatysfakcjonujących rezultatów.
"Kiedy jest 0:0, to jest więcej przestrzeni na boisku i ta gra ofensywna jest nieco łatwiejsza. Kiedy zespół rywali strzela na 1:0, a później na 2:0, cofa się jeszcze głębiej i wtedy jest bardzo trudno wypracować sobie sytuację bramkową. Przy wyniku 2:0 rywal skupia się na defensywie i czeka na nasze błędy, aby wyprowadzać kontrataki. Tak to dzisiaj właśnie wyglądało" – dodał.