Wojciech Szymański był rodowitym nowodworzaninem. Swoją ścieżkę zawodową rozpoczynał u boku ojca w prowadzonym wspólnie zakładzie wędliniarskim. Po zmianach ustrojowych w Polsce jego przedsięwzięcie nabrało rozpędu, a efektem tych działań było powstanie marki Lukullus. Firma szybko zyskała renomę na rynku mięsnym, a jej założyciel trafił do czołówki najbardziej majętnych obywateli naszego kraju.
W 2004 roku magazyn „Wprost” oszacował dobra zgromadzone przez biznesmena i jego małżonkę na 55 milionów złotych. Pasją Szymańskiego była jednak nie tylko praca zawodowa, ale również sport. Ogromną sympatią darzył piłkę nożną, a w szczególności lokalny zespół – Świt Nowy Dwór Mazowiecki.
Biznesmen wspierał Świt finansowo przez dłuższy czas, a w 1998 roku oficjalnie stanął na czele zarządu. To właśnie za jego kadencji zespół z tego 30-tysięcznego miasta zanotował historyczny sukces, uzyskując promocję do Ekstraklasy w kampanii 2002/2003.
Z karierą Wojciecha Szymańskiego jako działacza sportowego nierozerwalnie wiąże się jednak ogromna afera. Były prezes nie ukrywał, że wręczał łapówki arbitrom. W 2017 roku zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok, w wyniku którego został on skazany na karę czterech lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat oraz musiał zapłacić grzywnę.
Po latach biznesmen odniósł się do tamtych chwil w wywiadzie udzielonym portalowi „Przegląd Sportowy Onet”. Mężczyzna wspominał trudy śledztwa i zadawał sobie pytanie, czy próby utrzymania zespołu na powierzchni były warte takich poświęceń. – Po co mi to było? Po co się w to chciałem bawić? – pytał sam siebie w tamtej rozmowie.
Mężczyzna zdawał sobie sprawę, że ten skandal odbił się nie tylko na nim, ale też uderzył w jego najbliższych i splamił dobre imię rodziny. Szymański ubolewał, że zamiast poświęcić się biznesowi wędliniarskiemu, wszedł w środowisko, które na zawsze przekreśliło jego związek z profesjonalnym futbolem.
Oficjalny komunikat o odejściu przedsiębiorcy opublikował w mediach społecznościowych Świt Nowy Dwór Mazowiecki. We wpisie upamiętniającym byłego prezesa działacze podkreślili jego ogromny wkład w sukcesy drużyny i przypomnieli o niezapomnianym awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej.