Trudna przeprawa na własnym boisku
Piłkarze z Krakowa musieli włożyć wiele wysiłku w rozmontowanie defensywy rywali podczas sobotniego spotkania. Trener gospodarzy Mariusz Jop przyznał, że goście zaprezentowali niski blok obronny, co stanowiło ogromne wyzwanie w kontekście konstruowania akcji ofensywnych.
Mimo taktycznych trudności krakowianie zdołali odnieść szóste z rzędu zwycięstwo na własnym stadionie. Premierowe trafienia na boiskach polskiej elity zapisali na swoim koncie Kacper Duda oraz Julius Ertlthaler, chociaż sztab szkoleniowy widzi jeszcze duże pole do poprawy w grze drużyny.
"- Zespół, który do nas przyjechał bronił nisko i w takiej sytuacji nie jest łatwo kreować sytuacje. W pierwszych trzydziestu minutach to zagrożenie jeszcze stwarzaliśmy. Najlepszą miał chyba Angel Rodado, który strzelił w środek bramki. Raków nastawił się na grę defensywną i czekał na stałe fragmenty i prawie mu się udało. Cieszę się jednak, że Wisła zawsze walczy do końca o zwycięstwo, chcemy tę cechę pielęgnować. Wygraliśmy szósty kolejny mecz u siebie, a to nie jest łatwe - podkreślił Jop."
"- Jest wiele elementów, nad którymi musimy pracować - nie miał wątpliwości Jop, który pogratulował pierwszych bramek w ekstraklasie Kacprowi Dudzie i Juliusowi Ertlthalerowi."
Jak zareagował szkoleniowiec drużyny przeciwnej?
Dawid Szwarga dość krytycznie ocenił postawę swoich zawodników w pierwszych trzech kwadransach zaciętej rywalizacji. Opiekun gości wyraźnie zaznaczył, że jego piłkarze stanowczo zbyt łatwo tracili posiadanie piłki, nawet przy braku intensywnego pressingu ze strony krakowian.
W przerwie spotkania boisko musiał opuścić Ivan Tudor z powodu zgłoszonego mikrourazu, a jego miejsce na środku obrony zajął Oskar Repka. Mimo bolesnej porażki w końcówce szkoleniowiec z Częstochowy docenił ogromne zaangażowanie swojej drużyny i jej niezwykle pozytywną reakcję po stracie pierwszego gola.
"- Nie jestem zadowolony z pierwszej połowy. W wielu fragmentach gry traciliśmy piłki, nawet wtedy gdy Wisła nie naciskała nas tak mocno. Po stracie bramki byliśmy dużo lepsi. Poszliśmy do przodu, bez kalkulacji. Wchodziliśmy w pole karne, zaczęliśmy kreować sytuacje, pojawiły się stałe fragmenty gry. Na pewno jest wiele do poprawy i nawet jeśliby utrzymalibyśmy remis, to trzeba byłoby zwrócić na to uwagę. Z drugiej strony chciałbym pochwalić zespół, za pracę jaką wykonał. Widać było progres i mimo niezadowolenia z wyniku, chciałby patrzeć na to co było dobre - przyznał."