Wisła Kraków pokonuje Raków Częstochowa. Dramatyczny finał spotkania

W sobotnim spotkaniu 12. kolejki Ekstraklasy drużyna Wisła Kraków pokonała na własnym stadionie Raków Częstochowa 2:1. Zacięty mecz pomiędzy Wisła Kraków a ekipą Raków Częstochowa trzymał w napięciu do ostatnich sekund, kiedy to padła decydująca bramka. Trenerzy obu zespołów podsumowali to niezwykle wyrównane starcie.

Piłkarz przy piłce podczas meczu Wisły Kraków z Rakowem Częstochowa. O wyniku tego spotkania przeczytasz w Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Dwóch piłkarzy w niebieskim i czerwonym stroju walczy o piłkę na boisku podczas meczu.

Trudna przeprawa na własnym boisku

Piłkarze z Krakowa musieli włożyć wiele wysiłku w rozmontowanie defensywy rywali podczas sobotniego spotkania. Trener gospodarzy Mariusz Jop przyznał, że goście zaprezentowali niski blok obronny, co stanowiło ogromne wyzwanie w kontekście konstruowania akcji ofensywnych.

Mimo taktycznych trudności krakowianie zdołali odnieść szóste z rzędu zwycięstwo na własnym stadionie. Premierowe trafienia na boiskach polskiej elity zapisali na swoim koncie Kacper Duda oraz Julius Ertlthaler, chociaż sztab szkoleniowy widzi jeszcze duże pole do poprawy w grze drużyny.

"- Zespół, który do nas przyjechał bronił nisko i w takiej sytuacji nie jest łatwo kreować sytuacje. W pierwszych trzydziestu minutach to zagrożenie jeszcze stwarzaliśmy. Najlepszą miał chyba Angel Rodado, który strzelił w środek bramki. Raków nastawił się na grę defensywną i czekał na stałe fragmenty i prawie mu się udało. Cieszę się jednak, że Wisła zawsze walczy do końca o zwycięstwo, chcemy tę cechę pielęgnować. Wygraliśmy szósty kolejny mecz u siebie, a to nie jest łatwe - podkreślił Jop."

"- Jest wiele elementów, nad którymi musimy pracować - nie miał wątpliwości Jop, który pogratulował pierwszych bramek w ekstraklasie Kacprowi Dudzie i Juliusowi Ertlthalerowi."

Jak zareagował szkoleniowiec drużyny przeciwnej?

Dawid Szwarga dość krytycznie ocenił postawę swoich zawodników w pierwszych trzech kwadransach zaciętej rywalizacji. Opiekun gości wyraźnie zaznaczył, że jego piłkarze stanowczo zbyt łatwo tracili posiadanie piłki, nawet przy braku intensywnego pressingu ze strony krakowian.

W przerwie spotkania boisko musiał opuścić Ivan Tudor z powodu zgłoszonego mikrourazu, a jego miejsce na środku obrony zajął Oskar Repka. Mimo bolesnej porażki w końcówce szkoleniowiec z Częstochowy docenił ogromne zaangażowanie swojej drużyny i jej niezwykle pozytywną reakcję po stracie pierwszego gola.

"- Nie jestem zadowolony z pierwszej połowy. W wielu fragmentach gry traciliśmy piłki, nawet wtedy gdy Wisła nie naciskała nas tak mocno. Po stracie bramki byliśmy dużo lepsi. Poszliśmy do przodu, bez kalkulacji. Wchodziliśmy w pole karne, zaczęliśmy kreować sytuacje, pojawiły się stałe fragmenty gry. Na pewno jest wiele do poprawy i nawet jeśliby utrzymalibyśmy remis, to trzeba byłoby zwrócić na to uwagę. Z drugiej strony chciałbym pochwalić zespół, za pracę jaką wykonał. Widać było progres i mimo niezadowolenia z wyniku, chciałby patrzeć na to co było dobre - przyznał."

 

ROLKI