Spis treści
Koniec współpracy Igi Świątek i Wima Fissette'a
Najlepsza polska tenisistka oficjalnie poinformowała o zakończeniu współpracy ze swoim dotychczasowym szkoleniowcem. Belgijski trener wspierał zawodniczkę od jesieni 2024 roku, a ich wspólnym sukcesem okazało się zwycięstwo na londyńskich kortach trawiastych. Niestety, ostatnie tygodnie przyniosły znaczny spadek formy u liderki rankingu.
Swoją decyzję Iga Świątek ogłosiła zaraz po bolesnej porażce w turnieju Miami Open. Z zawodami pożegnała się już po pierwszym meczu, ulegając Magdzie Linette w trzech setach (6:1, 5:7, 4:6). W wydanym komunikacie tenisistka zaznaczyła, że pozostali członkowie jej sztabu szkoleniowego nadal będą z nią pracować, choć nie zdradziła jeszcze, kto przejmie stanowisko głównego trenera.
"Czasami życie i sport przynoszą takie momenty... Miami nie było dla mnie łatwe. Czuję rozczarowanie, zawód, oczywiście poczucie niedosytu i odpowiedzialności za to co się wydarzyło na korcie. Mam też sporo ważnych wniosków, z którymi idę dalej i myślę, że to bardzo ludzkie.
Jednocześnie, po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissettem podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy - w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń.
Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego dobrego - zarówno zawodowo, jak i prywatnie.
Pozostała część mojego sztabu pozostaje bez zmian" - napisała Iga Świątek w mediach społecznościowych.
Belg poprowadził Polkę do zwycięstwa w Wimbledonie
Przypomnijmy, że Wim Fissette dołączył do ekipy Polki w bardzo skomplikowanym dla niej czasie. Jesienią 2024 roku zawodniczka zakończyła współpracę z Tomaszem Wiktorowskim i mierzyła się z konsekwencjami niezamierzonego przyjęcia niedozwolonej substancji. Wybór Belga na trenera wydawał się w pełni uzasadniony – w przeszłości doprowadził on do ogromnych triumfów takie tenisistki jak Kim Clijsters, Naomi Osaka, Wiktoria Azarenka czy Andżelika Kerber.
Pierwsze tygodnie wspólnej pracy zapowiadały się optymistycznie, czego dowodem był półfinał Australian Open. Niestety, niedługo potem rozpoczął się kryzys, który potrwał aż do wiosny 2025 roku. Przełamanie nastąpiło na Wimbledonie – po odpowiednim przygotowaniu na Majorce Polka znakomicie zaprezentowała się na trawie, zdobywając upragniony tytuł. Sama zawodniczka wielokrotnie chwaliła wkład trenera w ten ogromny sukces. Dobre występy kontynuowała w Cincinnati, jednak w kolejnych miesiącach znów zaczęła przegrywać ze ścisłą czołówką.
Sezon 2026 rozpoczął się od serii niepowodzeń. Słabe wyniki w United Cup oraz porażki w ćwierćfinałach wielkich turniejów (Australian Open, Doha, Indian Wells) poprzedziły fatalny start w Miami. Po tym ostatnim turnieju zawodniczka przyznała, że boryka się z poważnym kryzysem wiary we własne możliwości, określając tę sytuację mianem "najgorszego koszmaru".
Zwolniony szkoleniowiec odniósł się do decyzji swojej byłej podopiecznej. W opublikowanym wpisie wykazał się ogromnym profesjonalizmem, kierując ciepłe słowa zarówno w stronę polskiej tenisistki, jak i wspierających ją fanów.
"Nigdy nie wiadomo, dokąd zaprowadzi cię życie i ludzie spotkani po drodze. W 2018 roku poznałem Igę na Kolacji Mistrzów Wimbledonu po jej zwycięstwie w turnieju juniorek. Siedem lat później wygraliśmy go razem. Piękna historia.
Oboje chcieliśmy osiągnąć więcej i ciężko na to pracowaliśmy, ale dzieliliśmy ze sobą ważne chwile i odebraliśmy cenne lekcje. Igo, życzę Ci teraz powodzenia i sukcesów w kolejnych wyzwaniach. Jestem pewien, że je osiągniesz.
Oczywiście, serdeczne podziękowania kieruję do kibiców Igi, w szczególności do polskiej społeczności, za okazane wsparcie. Wielu z Was poznałem osobiście i doceniam Waszą prawdziwą pasję do tego sportu. Mam nadzieję, że będzie ona w Waszym kraju tylko rosnąć.
Mając przy sobie rodzinę, wracam myślami do miłych wiadomości, które otrzymałem, i z optymizmem patrzę w przyszłość" - napisał Wim Fissette.
