Spis treści
Zalewski reżyseruje grę od pierwszych minut
Rewanżowe starcie 1/16 finału Ligi Mistrzów pomiędzy Atalantą Bergamo a Borussią Dortmund wydawało się jedynie dopełnieniem formalności dla niemieckiego zespołu. BVB przyjechało do Włoch opromienione pewnym zwycięstwem w pierwszym meczu, co sprawiło, że eksperci nie dawali gospodarzom większych szans na sukces. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla przyjezdnych. W podstawowym składzie ekipy z Bergamo wybiegł Nicola Zalewski, który operując na pozycji ofensywnego pomocnika, od razu narzucił wysokie tempo. Już w piątej minucie Polak popisał się kluczowym podaniem do Bernasconiego, który z kolei obsłużył Gianlucę Scamaccę, otwierając wynik spotkania. Jeszcze przed przerwą błąd bramkarza gości wykorzystał Davide Zappacosta, podwyższając prowadzenie i wyrównując stan całego dwumeczu.
Polak z nowym rekordem Ligi Mistrzów. Nie ma powodów do radości
Horror w końcówce i decydujący karny
Reprezentant Polski nie zwalniał obrotów, sprawiając defensywie Borussii ogromne problemy swoją mobilnością i precyzją zagrań. Po zmianie stron Atalanta poszła za ciosem, a w 57. minucie Mario Pašalić strzałem głową zamienił dośrodkowanie Martena de Roona na trzeciego gola. Emocje sięgnęły zenitu, gdy Karim Adeyemi trafił do siatki po rzucie rożnym, przywracając BVB do gry. Nicola Zalewski opuścił boisko w 84. minucie, ale decydujące sceny rozegrały się już bez jego udziału. Gdy wszyscy spodziewali się dogrywki, Ramy Bensebaini w brutalny sposób zaatakował korkami Nikolę Krstovicia. Sędzia po analizie VAR podyktował rzut karny i wyrzucił obrońcę Borussii z boiska za drugą żółtą kartkę. Presję wytrzymał Lazar Samardzić, a jego jedenastka na wagę awansu do 1/8 finału przypieczętowała sensacyjny triumf włoskiej drużyny.