Spis treści
Błędy i niewykorzystane szanse od pierwszych minut
Obie drużyny przystępowały do tego spotkania w 11. kolejce piłkarskiej ekstraklasy po porażkach w poprzedniej rundzie rozgrywek. Już w 1. minucie Fran Alvarez z Widzewa miał doskonałą okazję po błędzie Marcela Łubika, jednak nie zdołał skierować piłki do bramki Wisły Kraków. W pierwszej połowie stroną aktywniejszą byli goście z Krakowa, ale brakowało im skuteczności w decydujących momentach, między innymi przy strzałach Angela Rodado i Alana Urygi.
Najbliżej zdobycia gola przed przerwą był ponownie Widzew. W 20. minucie mocne uderzenie Frana Alvareza zza pola karnego świetnie obronił bramkarz Wisły, zbijając piłkę na poprzeczkę. Po dziesięciominutowej przerwie, spowodowanej użyciem pirotechniki przez kibiców, łodzianie głównie bronili się przed kolejnymi próbami graczy Mariusza Jopa. Mimo nacisku gości i obiecujących stałych fragmentów gry, na tablicy wyników do przerwy widniał bezbramkowy remis.
Niewykorzystany rzut karny w drugiej połowie
Druga część meczu rozpoczęła się od nieco lepszej gry podopiecznych Mateusza Stolarskiego. Gospodarze przejęli inicjatywę i nadawali tempo grze, lecz wciąż mieli problemy ze stwarzaniem groźnych sytuacji podbramkowych. Z upływem czasu do głosu znów doszli zawodnicy z Krakowa. Najlepsza okazja do otwarcia wyniku nadarzyła się w 66. minucie. Angel Rodado, napastnik Wisły, stanął przed szansą z rzutu karnego, jednak trafił jedynie w poprzeczkę bramki bronionej przez Bartłomieja Drągowskiego.
Słaba postawa graczy Widzewa spotkała się z niezadowoleniem zniecierpliwionych kibiców, co potwierdziły głośne gwizdy. Łodzianie ruszyli do ataku dopiero w końcówce, a w 88. minucie bliski szczęścia był Jusuf Gazibegović. Jego groźny strzał z rzutu wolnego z trudem, ale skutecznie odbił Marcel Łubik. Tym samym łódzka ekipa wciąż czeka na domowe zwycięstwo w tym sezonie, a Wisła na triumf wyjazdowy. Mecz obejrzało 17 492 widzów.