Turniej WTA w Wuhan. Pierwszy tytuł w karierze i niesamowity skok w rankingu

Maja Chwalińska po heroicznej walce wygrała turniej WTA w Wuhan, pokonując w niedzielnym finale Sonay Kartal. Zwycięstwo w prestiżowym turnieju WTA w Wuhan to największy dotychczasowy sukces w karierze Polki, który zapewni jej ogromny awans w światowym rankingu.

Tenisistka Maja Chwalińska uderza piłkę rakietą podczas meczu. O jej wielkim sukcesie w Wuhan przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Tenisistka na korcie wykonuje uderzenie rakietą w biegu podczas meczu na oczach kibiców.

Złe miłego początki w wielkim finale

Niedzielny pojedynek finałowy rozpoczął się od wyraźnej dominacji brytyjskiej zawodniczki, która skutecznie wykorzystała początkową niedyspozycję naszej reprezentantki. W pierwszym secie Polka miała ogromne problemy z serwisem, co błyskawicznie przełożyło się na wynik 1:4 na korzyść rywalki. Łącznie w tej partii popełniła dziesięć niewymuszonych błędów i ostatecznie gładko uległa 2:6.

Druga odsłona spotkania przyniosła całkowitą zmianę obrazu gry, choć początkowo Brytyjka wciąż stawiała bardzo twarde warunki. Zawodniczka z Bielska-Białej systematycznie poprawiała swoją skuteczność i odrobiła stratę przełamania, aby ostatecznie triumfować 6:4. Trzecia partia to już w pełni kontrolowana dominacja polskiej tenisistki, która wygrała 6:2 i zamknęła całe spotkanie w dwie godziny i 43 minuty.

"- Finał był wielkim wyzwaniem. Sonay zaczęła go bardzo dobrze. Całkowicie uniemożliwiła mi pokazywanie mojego najlepszego tenisa. Było mi ciężko pod względem fizycznym, brakowało mi energii. Jestem więc dumna z moich wysiłków, że cały czas walczyłam, że wierzyłam w odwrócenie meczu - powiedziała Chwalińska w wywiadzie dla WTA."

Kogo pokonała Polka w drodze po tytuł

Triumf w azjatyckich zawodach to dla naszej reprezentantki absolutnie przełomowy moment, ponieważ po raz pierwszy w karierze sięgnęła po trofeum w tak prestiżowym cyklu. Droga do najważniejszego zwycięstwa była niezwykle wymagająca, a na liście pokonanych znalazły się największe gwiazdy światowego formatu. Wcześniej jej największą szansą na podobny sukces był czerwcowy finał paryskiego French Open, w którym musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej.

Aby dotrzeć do niedzielnego starcia, Polka musiała wyeliminować między innymi Amerykankę Ivę Jovic oraz Greczynkę Marię Sakkari. Największym echem odbiło się jednak fenomenalne półfinałowe zwycięstwo nad Igą Świątek, co dobitnie pokazało doskonałą formę triumfatorki. Dzięki zdobytym w Chinach punktom już w poniedziałek awansuje na historyczne, jedenaste miejsce w oficjalnym rankingu światowym.

"- Moim celem na początku sezonu była najlepsza setka rankingu, więc myślę, że wykonałam kawał dobrej roboty. Ten sezon dał mi mnóstwo satysfakcji. Gram w tenisa od 18 lat i myślę, że czasem trzeba po prostu wierzyć, że w odpowiednim czasie odpowiednie rzeczy się wydarzą. Ten sezon jest tego potwierdzeniem - podkreśliła."

ROLKI