Spis treści
Kluczowy rzut karny dla Zagłębia Lubin
O ostatecznym wyniku spotkania pomiędzy KGHM Zagłębiem Lubin a Jagiellonią Białystok zadecydował rzut karny. Sędzia Jarosław Przybył wskazał na jedenasty metr po faulu na Marcelu Regule. Sytuacja wymagała długiej weryfikacji przez arbitrów obsługujących system VAR, co ostatecznie potwierdziło słuszność podjętej decyzji.
Drużyna z Lubina wygrała 1:0, zachowując bezbramkowy remis do przerwy. Gospodarze skupili się na szczelnej defensywie, co utrudniało rywalom tworzenie dogodnych szans. Podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego po objęciu prowadzenia skutecznie bronili dostępu do własnej bramki, dowożąc ten korzystny rezultat do samego końca regulaminowego czasu gry.
- Marcel sprytnie wyprzedził zawodnika Jagiellonii i sędzia podyktował rzut karny, po którym zdobyliśmy gola. Przede wszystkim chciałbym jednak pogratulować moim zawodnikom za poświęcenie i realizację planu, który mieliśmy na ten mecz. Zagrać z Jagiellonią na zero z tyłu to nie jest łatwa sprawa, a nam się to dzisiaj udało. Uważam, że wygraliśmy zasłużenie. Może nie mieliśmy zbyt dużo sytuacji bramkowych, ale zdobyliśmy gola i jeszcze kilka razy obiliśmy obramowanie bramki. Mamy niewiele czasu na wprowadzenie poprawek, bo już w czwartek jedziemy na mecz z Motorem – powiedział po meczu Ojrzyński.
Jagiellonia Białystok notuje kolejną ligową porażkę
Zespół z Białegostoku miał w tym meczu wyraźną przewagę w posiadaniu piłki. Nie przełożyło się to jednak na kreowanie realnych zagrożeń pod bramką przeciwnika. Nawet po stracie gola goście zdołali wypracować tylko jedną dogodną sytuację do wyrównania. Zespół prowadził w tym spotkaniu Mikołaj Łuczak, który zastępował zawieszonego pierwszego szkoleniowca, Adriana Siemieńca.
Dla drużyny z Podlasia przegrana w Lubinie przedłuża niechlubną passę w ligowych rozgrywkach. Była to już czwarta porażka z rzędu w obecnym sezonie. Łącznie w całych zmaganiach w ramach Ekstraklasy Jagiellonia schodziła z boiska pokonana już sześciokrotnie. Zespół musi szybko odbudować formę po czwartkowym sukcesie w Lidze Europy, aby poprawić swoją pozycję w krajowej tabeli.
- Mecz był wyrównany, ale to Zagłębie rzutem karnym przechyliło szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W drugiej części spotkania mieliśmy większą kontrolę nad grą, ale właśnie wtedy straciliśmy gola. Po zwycięstwie w czwartek nad Araratem w Lidze Europy chcieliśmy iść za ciosem, ale się nie udało. Nie spuszczamy jednak głów i pracujemy dalej – powiedział po spotkaniu Mikołaj Łuczak, który zastępował na ławce trenerskiej Jagiellonii zawieszonego Adriana Siemieńca.