Turniej WTA 1000 w Wuhan. Jak Maja Chwalińska odniosła życiowy sukces

Maja Chwalińska zapisała się na kartach historii, wygrywając prestiżowy turniej WTA 1000 w Wuhan. To pierwszy tego typu triumf w karierze polskiej tenisistki. Niedzielny finałowy pojedynek obfitował w nagłe zwroty akcji, a losy zwycięstwa rozstrzygnęły się dopiero w wyczerpującym trzecim secie.

Tenisistka Maja Chwalińska podczas meczu w Wuhan. O jej życiowym sukcesie przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Tenisistka biegnąca do piłki na korcie podczas meczu przy sztucznym oświetleniu.

Polska tenisistka triumfuje na kortach po zaciętym finale

Maja Chwalińska osiągnęła największy sukces w karierze, zwyciężając w zawodach rangi WTA 1000 w chińskim Wuhan. W niedzielnym meczu o tytuł pokonała Brytyjkę Sonay Kartal wynikiem 2:6, 6:4, 6:2. To debiutanckie trofeum Polki w cyklu WTA, które od poniedziałku zapewni jej awans na jedenaste miejsce w światowym rankingu. Wcześniej blisko wygranej była w wielkoszlemowym French Open, gdzie w finale uległa Rosjance Mirrze Andriejewej.

Turniej w Wuhan rozgrywany jest od 2014 roku i ustępuje prestiżem jedynie imprezom Wielkiego Szlema. W przeszłości na tych kortach zwyciężały największe światowe gwiazdy, w tym trzykrotnie Białorusinka Aryna Sabalenka oraz dwukrotnie Czeszka Petra Kvitova. Finałowa rywalka Polki zajmowała przed imprezą 170. miejsce w rankingu, odbudowując formę po licznych kontuzjach, jednak dzięki znakomitym występom w Chinach awansuje na 50. pozycję.

W jaki sposób Polka odwróciła losy niedzielnego spotkania?

Początek meczu zdecydowanie należał do Brytyjki, która wykorzystała słabszą dyspozycję serwisową przeciwniczki. W pierwszym secie polska zawodniczka popełniła dziesięć niewymuszonych błędów i w efekcie przegrała gładko 2:6. W drugiej odsłonie reprezentantka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała początkowo także dała się przełamać, lecz zdołała poprawić swoją grę. Od stanu 4:4 wygrała dwa kluczowe gemy, doprowadzając tym samym do decydującej trzeciej partii.

Trzeci set przez pierwsze cztery gemy przebiegał bardzo równo, jednak później na korcie dominowała już tylko podopieczna trenera Jaroslava Machovsky'ego. Skuteczna taktyka oparta na kombinacji skrótów i lobów wyczerpała rywalkę, która zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Trwający dwie godziny i 43 minuty pojedynek Chwalińska zakończyła przy trzeciej piłce meczowej. Triumf jest tym cenniejszy, że po drodze do finału Polka wyeliminowała tak utytułowane rywalki jak Iga Świątek, Maria Sakkari czy Iva Jovic.

ROLKI