Sensacyjne zwycięstwo w turnieju ATP
Yi Zhou, zajmujący 277. miejsce w światowym rankingu, pokonał Lorenzo Musettiego 7:6 (9-7), 3:6, 7:6 (7-1). Chińczyk obronił trzy piłki setowe w tie-breaku pierwszej partii. W decydującym secie zaprezentował niezwykle skuteczną i widowiskową grę. Urodzony w Pekinie zawodnik zanotował w tym spotkaniu 14 asów serwisowych. Jest to jeden z jego największych sukcesów w dotychczasowej krótkiej karierze.
Ten sukces sprawia, że 21-latek dołączył do wąskiego grona graczy w trzeciej rundzie. Został trzecim najniżej sklasyfikowanym zawodnikiem w historii imprezy w Szanghaju na tym etapie. Wcześniej podobnego wyczynu dokonali jego rodak Wu Yibing oraz Japończyk Yosuke Watanuki. Oba wspomniane wcześniej historyczne przypadki miały miejsce w 2024 roku. Młody gracz natychmiast rozpoczął przygotowania do kolejnego wielkiego wyzwania.
„Nie wierzę w to i wierzę” – powiedział uradowany Zhou cytowany przez oficjalną stronę turnieju. „Udowodniłem sobie, że to, co robię, jest słuszne. Chcę cieszyć się szczęściem już teraz, a jutro wrócę, wykonam treningi i przygotuję się do kolejnego meczu” - dodał.
Kto zagra w trzeciej rundzie zawodów?
Przed swoim zwycięskim spotkaniem Zhou analizował starcie Karena Chaczanowa z Arthurem Ferym. Rosjanin wygrał tamto spotkanie po rozegraniu aż trzech długich tie-breaków. Chiński tenisista przyznał, że obserwacja tego niezwykle zaciętego pojedynku dała mu dodatkową wiarę we własne siły. Uwierzył wówczas, że wygranie dwóch tie-breaków w jednym meczu jest możliwe. Reprezentant gospodarzy nie kryje ogromnego zadowolenia z faktu, że ponownie wystąpi na korcie centralnym.
W trzeciej rundzie rywalem 21-latka, grającego z dziką kartą, będzie Hubert Hurkacz. Polski tenisista to triumfator tej prestiżowej imprezy z 2023 roku. W swoim wcześniejszym meczu wieczornej sesji reprezentant Polski wyeliminował Novaka Djokovica, który jest czterokrotnym mistrzem szanghajskiego turnieju. Będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie pomiędzy Polakiem a chińskim zawodnikiem. Stawką nadchodzącego meczu jest awans do kolejnej fazy turnieju.
„To utwierdziło mnie w przekonaniu, że każdy ma szansę wygrać dwa tie-breaki, więc dlaczego ja nie miałbym tego dokonać?” - spytał, nie kryjąc zadowolenia, że znowu zagra na korcie centralnym.