Spis treści
Wojciech Szczęsny i Maciej Szczęsny. Trudna relacja ojca z synem
Lata temu polscy kibice pasjonowali się występami Macieja Szczęsnego. Golkiper, który sięgnął po tytuł mistrza Polski z Legią, Widzewem, Polonią i Wisłą, zaliczył siedem występów z orzełkiem na piersi. Jednak to jego syn, Wojciech Szczęsny, rozegrał w kadrze aż 84 mecze, reprezentując kraj na czterech mistrzostwach Europy oraz dwóch mundialach. Kariera klubowa 36-latka to występy w takich potęgach jak Juventus czy obecnie FC Barcelona. Golkiper od dłuższego czasu nie utrzymuje żadnych relacji ze znanym ojcem. Jak sam przyznaje, ta trudna relacja mogła być jednym z czynników, które wpłynęły na jego ogromny sukces w świecie sportu.
Ojciec Jaydena Adamsa przerywa milczenie po śmierci piłkarza. "Trudno będzie żyć dalej"
Szczęsny u Krychowiaka wspomina dzieciństwo. W tle surowe metody treningowe
W programie „W stylu Krychowiaka” bramkarz Barcelony zdobył się na szczerość dotyczącą swoich relacji z tatą. Podkreślił, że od najmłodszych lat w ich kontaktach dominował strach przed konfrontacją, co ostatecznie doprowadziło do całkowitego zerwania więzi. Dodatkowo sportowiec z niechęcią wraca pamięcią do wspólnych treningów, w trakcie których musiał zwracać się do ojca per „panie trenerze”. Szczęsny wspomniał również, że jego rodzice rozstali się, gdy miał zaledwie kilka miesięcy, więc siłą rzeczy nie mógł zapamiętać wspólnego, rodzinnego życia. Pomimo tych wszystkich doświadczeń zaznaczył, że nie żywi z tego powodu pretensji do ojca.
- Od małego między nami była taka relacja, że ja się boję ojca. Od kiedy pamiętam, do czasu kiedy jestem dorosłym człowiekiem. Najpierw bałem się fizycznie swojego ojca, a potem, gdy były jakiekolwiek problemy, to bałem się z nim skonfrontować. To urosło do takiego poziomu, że w końcu pękło - przyznał bramkarz.
Kiedy wiedziałem, że tata przyjeżdżał do domu albo ja jechałem do taty, to u mnie zaczynało się spięcie i to nie było pozytywne doświadczenie. Obiecałem sobie, że nie doprowadzę do tego, żeby mój syn się bał, bo tata przychodzi do domu. Ja tak miałem, a mój brat podejrzewam, że też. Nigdy nie miałem takiego poczucia, że "ooo, tata przyjeżdża", tylko takie "ku***, tata przyjeżdża", co trzeba ogarnąć, bo nie wiesz w jakim humorze przyjedzie - wrócił do trudnej relacji.