Superpuchar Polski koszykarek dla Lotto AZS UMCS Lublin. O sukcesie zdecydowała obrona

Koszykarki Lotto AZS UMCS Lublin zdobyły Superpuchar Polski, pokonując Ślęzę Wrocław 78:60. Kluczowym momentem spotkania o Superpuchar Polski koszykarek okazała się trzecia kwarta, w której mistrzynie Polski zaprezentowały szczelną defensywę, co przesądziło o końcowym triumfie podopiecznych Marka Lebiedzińskiego.

Ręce koszykarek walczących o piłkę podczas meczu. O zwycięstwie Lotto AZS UMCS Lublin w Superpucharze przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Dłonie koszykarzy walczących o piłkę na boisku podczas meczu koszykówki.

Zacięty początek i kluczowa trzecia kwarta

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia wrocławianek, które szybko objęły prowadzenie 6:0. Jednak mistrzynie Polski wkrótce odrobiły straty i z czasem zdominowały rywalizację, nie pozwalając Ślęzie na ponowne przejęcie inicjatywy. Przez długi czas utrzymywał się wyrównany wynik, bliski remisu.

Przełom nastąpił dopiero po przerwie. W trzeciej kwarcie koszykarki z Lublina zdecydowanie powiększyły przewagę punktową nad przeciwniczkami. Zespół zdołał narzucić własne warunki gry, zwłaszcza w formacji defensywnej, co pozwoliło mu na wygranie tej części spotkania 23:12.

"Był taki moment w drugiej kwarcie, że odskoczyliśmy na sześć punktów i mogliśmy tę przewagę powiększyć, ale Ślęza odrobiła straty i doprowadziła do remisu. Sześć punktów to nie było wiele, zwłaszcza jak grasz z takim zespołem, jak Ślęza. Mówiłem dziewczynom, że jak ustoimy trzecią kwartę w obronie, to wygramy. I tak się stało. Dziewczyny zagrały bardzo dobrze w obronie, a do tego trafiły kilka ważnych rzutów za trzy. To było kluczowe" - powiedział po meczu trener Marek Lebiedziński

Perspektywy na nowy sezon

Trener lubelskiej drużyny zaznaczył, że wygrana na początku sezonu jest ważnym impulsem dla zespołu. Podkreślił, że mimo trudności w meczach sparingowych, drużyna zmierza w dobrym kierunku. Zwrócił także uwagę na potrzebę dalszej pracy, zwłaszcza nad skutecznością w ataku, mimo satysfakcjonującej postawy w obronie.

Szkoleniowiec wrocławskiej Ślęzy, Arkadiusz Rusin, nie krył rozczarowania grą swojego zespołu. Wskazał na brak liderki na boisku oraz trudności w konstruowaniu akcji ofensywnych. Zwrócił również uwagę na słabe zaangażowanie części zawodniczek, co zwiastuje konieczność intensywnej pracy przed kolejnymi spotkaniami ligowymi.

"Zagraliśmy bardzo slaby mecz. Widać było brak generała w naszej drużynie, który mógłby poprowadzić zespół. Ciężko nam się konstruowało ataki i zdobywało punkty. Widziałem dużo marazmu w postawie niektórych dziewczyn i nie wiem, z czego to może wynikać. Przed nami wiele pracy, bo tak grać nie możemy" - skomentował mecz trener Ślęzy.

Rolki