Cracovia traci punkty na wyjeździe. Trener Grzelak nie kryje ogromnego rozczarowania

Trener Bartosz Grzelak przyznał po meczu, że piłkarska Ekstraklasa bywa niezwykle bezlitosna, a wyjazdowa porażka z GKS Katowice jest dla niego bolesna. Cracovia uległa rywalom 2:3, mimo że jako pierwsza objęła prowadzenie na boisku. Szkoleniowiec krakowskiego zespołu przeprosił kibiców za ostateczny wynik i krótko odniósł się do kontrowersyjnych decyzji sędziowskich.

Brudna tablica taktyczna z butelką wody na ławce przy boisku. O porażce Cracovii z GKS Katowice przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Plastikowa butelka wody na zabłoconej tablicy taktycznej obok mokrego boiska piłkarskiego w deszczowy dzień.

GKS Katowice odwraca losy meczu

Gospodarze już w pierwszej połowie wykreowali sobie mnóstwo klarownych sytuacji bramkowych, mocno naciskając na defensywę przeciwnika. Miejscowi zawodnicy wykazali się jednak sporym pechem, ponieważ dwa uderzenia wylądowały na słupku, a jedno trafiło w poprzeczkę. Pomimo naporu ze strony gospodarzy, to Cracovia nieoczekiwanie otworzyła wynik spotkania tuż po zmianie stron w 46. minucie. Radość gości nie trwała jednak długo, gdyż GKS błyskawicznie odpowiedział skutecznymi akcjami, a decydującą bramkę ustalającą wynik na 3:2 zdobył Ilja Szkurin. Spotkanie dostarczyło kibicom zgromadzonym na trybunach wielu skrajnych emocji.

Po zakończeniu rywalizacji Bartosz Grzelak przyznał, że mentalnie czuje się bardzo przybity tym niekorzystnym rezultatem. Trener oficjalnie przeprosił fanów swojej drużyny, zaznaczając, że krakowianie pragnęli podarować im zdecydowanie więcej radości. Według szwedzkiego szkoleniowca piłkarze walczyli z całych sił i w pełni zasługiwali na wywiezienie z tego trudnego terenu punktów. Opiekun gości przypomniał również o złej passie zespołu, zwracając baczną uwagę na pięć rzutów karnych podyktowanych dla przeciwników w ostatnich sześciu rozegranych starciach. Grzelak nie chciał jednak zdradzić dziennikarzom żadnych szczegółów pomeczowej rozmowy z arbitrem Szymonem Marciniakiem, który odgwizdał przewinienie po przypadkowym zagraniu piłki ręką.

- Zastanawiam się, czy ktoś na świecie wie, jak to jest z tymi regułami w polu karnym. Ale nie chcę wchodzić w dyskusje. Musimy lepiej grać, by zwyciężać. Dziś trudno znaleźć pozytywne rzeczy – powiedział.

Zadowolenie trenera Góraka

Rafał Górak nie krył satysfakcji z walecznej postawy swoich podopiecznych i otwarcie ocenił, że triumf jego drużyny był całkowicie zasłużony. Opiekun gospodarzy był niezwykle zadowolony z pierwszej połowy spotkania, podczas której katowiczanie mieli wydarzenia boiskowe pod ścisłą kontrolą. Druga część widowiska dostarczyła fanom znacznie więcej nerwów, ale miejscowi potrafili na nie odpowiednio zareagować. Szkoleniowiec GKS Katowice pochwalił swój zespół za ogromną cierpliwość, strzelecką skuteczność oraz doskonałą organizację taktyczną aż do ostatniego gwizdka arbitra. Trener zdążył również odnieść się do sytuacji zdrowotnej Szymona Bartlewicza, który przymusowo opuścił boisko w 61. minucie, uspokajając, że uraz zawodnika wydaje się na szczęście niegroźny.

Katowiczanie po raz kolejny na szczeblu ligowym udowodnili, że potrafią skutecznie reagować na boiskowe trudności i z powodzeniem odrabiać straty bramkowe. To już kolejna sytuacja w trwającym sezonie, kiedy drużyna ze Śląska zdołała heroicznie odwrócić losy sportowej rywalizacji na własną korzyść pomimo początkowych problemów. Taka waleczna postawa zespołu musi budzić ogromne uznanie, co głośno zaznaczył przed kamerami sam szkoleniowiec zwycięskiej ekipy. Górak zwrócił szczególną uwagę na świetną mentalność w szatni, która nie załamuje się chwilowym niepowodzeniem i potrafi dążyć do triumfu bez względu na okoliczności. Dzięki żelaznej determinacji cała drużyna zainkasowała niezwykle cenne punkty na własnym stadionie.

- Jest to drużyna mająca charakter i ogromną wiarę w to, co robimy. To ważne i pomaga. Trzeba się cieszyć, że taki zespół zbudowaliśmy w Katowicach – stwierdził.

Rolki