Srebrny medal dla Polski, skandal był blisko! Tomasiak przeżył na skoczni prawdziwy horror

2026-02-16 21:35

To był konkurs pełen dramaturgii. Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak zdobyli srebrny medal igrzysk olimpijskich w rywalizacji duetów, choć końcówka zawodów przypominała horror. Ostatnia seria została przerwana i anulowana przez śnieżycę, która uniemożliwiła sprawiedliwą walkę. Decyzję sędziów poprzedził jednak kontrowersyjny skok młodego Polaka w fatalnych warunkach, po którym miał łzy w oczach.

Kacper Tomasiak zasypany śniegiem na IO

i

Autor: TVP Sport/ X (Twitter) Kacper Tomasiak zasypany śniegiem na IO

Rywalizacja na skoczniach w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo zakończyła się w poniedziałek w nieprawdopodobnych okolicznościach. Konkurs duetów przez długi czas przebiegał bez zakłóceń, a po dwóch seriach biało-czerwony zespół, w składzie Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak, zajmował doskonałą drugą lokatę. Problemy zaczęły się w trzeciej rundzie, gdy po słabszej próbie Wąska nasza reprezentacja spadła na czwarte miejsce, ustępując Japończykom i Norwegom. W decydującym momencie, gdy do walki miał ruszyć Tomasiak, aura gwałtownie pokrzyżowała plany organizatorów.

Srebrny medal dla Polaków w Predazzo. O wynikach zadecydował pogodowy armagedon

QUIZ: Rozpoznasz tych skoczków? Tylko najwięksi kibice sobie poradzą!
Pytanie 1 z 20
Zacznijmy od czegoś prostego. Skoczek na zdjęciu to...
Kamil Stoch

Kuriozalny finał konkursu duetów, Polska ze srebrem!

Ostatnia grupa zawodników musiała mierzyć się z potężną nawałnicą śnieżną. Warunki stały się ekstremalne jeszcze przed próbą Domena Prevca, który wylądował blisko, grzebiąc szanse Słoweńców. Chwilę później Philipp Raimund zdołał oddać dobry skok, ale sytuacja na obiekcie stawała się krytyczna. Co więcej, sędziowie zarządzili przedłużającą się przerwę przed startem Kacpra Tomasiaka, co paradoksalnie tylko pogorszyło sprawę. Polski skoczek, ubrany jedynie w cienki kombinezon, siedział na belce startowej zasypywany przez gęsty śnieg, który zasypywał także tory najazdowe.

Mimo fatalnej aury jury wydało w końcu sygnał do startu. Tory były tak zasypane, że Polak osiągnął prędkość najazdową aż o 3 km/h niższą od konkurentów, co w skokach narciarskich jest przepaścią. Tomasiak wylądował na 124,5 metra, a Polska spadła w klasyfikacji za Niemcy i Słowenię. Młody zawodnik miał łzy w oczach, będąc przekonanym o zaprzepaszczeniu szansy na sukces, jednak pogoda uniemożliwiła dokończenie zawodów. Kilka minut później podjęto jedyną racjonalną decyzję o anulowaniu wyników finałowej serii, dzięki czemu Biało-Czerwoni mogli świętować zdobycie wicemistrzostwa olimpijskiego.

Kacper Tomasiak, rozmowa "Super Expressu" ze srebrnym medalistą olimpijskim