Spis treści
- Dyrektor turnieju Salah Tahlak postuluje zaostrzenie przepisów wobec tenisistek omijających obowiązkowe imprezy.
- Liderka i wiceliderka rankingu WTA zrezygnowały ze startu, tłumacząc się problemami zdrowotnymi i napiętym kalendarzem.
- Organizatorzy uważają, że kary finansowe są nieskuteczne i proponują odejmowanie punktów rankingowych.
- Decyzja Igi Świątek i Aryny Sabalenki wywołała dyskusję o przyszłości regulaminu WTA.
Polka jako oficjalny powód swojej absencji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich podała niekorzystne zmiany w kalendarzu WTA. Nowy harmonogram sprawił, że cykl turniejów na Bliskim Wschodzie, obejmujący Abu Zabi, Dohę i Dubaj, rozpoczął się niemal bezpośrednio po zakończeniu wielkoszlemowego Australian Open. Taki układ drastycznie skrócił czas na regenerację i trening. Z kolei Aryna Sabalenka zrezygnowała z całej bliskowschodniej serii, również wskazując na napięty terminarz, a przed samą imprezą w Dubaju zgłosiła dodatkowo drobny uraz.
Nagła rezygnacja dwóch najlepszych rakiet świata spotkała się z ostrą reakcją organizatorów. Salah Tahlak w rozmowie z dziennikarką "The National" nie krył swojego rozgoryczenia. Działacz domaga się natychmiastowej rewizji przepisów, twierdząc, że obecny system kar nie spełnia swojej roli odstraszającej. Jego zdaniem za wycofanie się z obligatoryjnych zawodów tenisistkom powinno się odejmować punkty rankingowe, co byłoby znacznie bardziej dotkliwe niż sankcje finansowe.
- To była niefortunna niespodzianka, gdy dotarła do nas wiadomość o wycofaniu Aryny i Igi. Powody wycofania były trochę dziwne. Iga powiedziała, że nie jest mentalnie gotowa do rywalizacji, a Sabalenka wspomniała o jakichś drobnych kontuzjach – powiedział Salah Tahlak po sobotniej ceremonii losowania. - Myślę, że powinny być surowsze kary dla zawodniczek, nie tylko grzywny. Powinno się im odejmować punkty rankingowe. Nawet pytałem lekarza turniejowego, jaka to kontuzja. Powiedział, że to drobna kontuzja, nie taka, która zmuszałaby ją do wycofania się z turnieju. A w przypadku Igi mam wątpliwości. Czy to nie jest dziwna decyzja?
Grzywny nie robią wrażenia
Aktualny regulamin WTA przewiduje, że rezygnacja z obowiązkowego turnieju wiąże się z karami pieniężnymi, które rosną przy powtarzających się absencjach, oraz brakiem punktów do rankingu. Zawodniczki powołujące się na urazy muszą przejść weryfikację u lekarza zawodów. Istnieje jednak możliwość wycofania się z powodu "zmian w harmonogramie" do trzech razy w sezonie bez konieczności płacenia grzywny. Tahlak uważa ten system za niewydolny, argumentując, że dla najlepiej zarabiających gwiazd kary finansowe są nieodczuwalne.
- Myślę, że grzywna nic nie da – przekonuje Salah Tahlak. - Uważam, że powinny odejmować punkty zawodniczkom. Grzywna pieniężna nie pomoże. Wiele lat temu Serena Williams wycofała się i dostała karę 100 000 dolarów. Ale co to jest 100 000 dolarów? Zagrałaby gdzie indziej i zarobiłaby milion. Więc grzywna nie jest wielką sprawą. Mamy wkrótce spotkanie w Rzymie i chcę poruszyć ten temat. Mamy przedstawiciela w imieniu międzynarodowej grupy turniejów, który porozmawia o tym z WTA. Bo to wstyd, że wydajemy ogromne kwoty na modernizację obiektów, a w końcu zawodniczki są główną atrakcją tego turnieju.
