Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:4. Koncertowa gra Szweda

W meczu Śląsk Wrocław - Lech Poznań górą byli goście z Wielkopolski. Spotkanie na Tarczyński Arenie zakończyło się wynikiem 1:4 dla przyjezdnych. Bohaterem drugiej połowy okazał się Patrik Walemark, który po wejściu z ławki rezerwowych w zaledwie kilka minut zapisał na swoim koncie dwa trafienia dla lidera Ekstraklasy.

Bramkarz próbujący obronić strzał na stadionie. O wygranej Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław przeczytasz w Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Bramkarz próbuje obronić strzał, ale piłka wpada do siatki podczas meczu na stadionie.

Lech Poznań bezlitosny pod bramką rywala

Mimo gry na własnym obiekcie, Śląsk Wrocław nie sprostał w sobotę faworyzowanemu Lechowi Poznań. Gospodarze rozpoczęli jednak ambitnie. Zastosowali wysoki pressing, co na początku sprawiało liderowi tabeli spore problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy.

To właśnie wrocławianie mogli objąć prowadzenie. Po doskonałym podaniu od Piotra Samca-Talara, Jehor Macenko stanął oko w oko z Mateuszem Lisem. Jego strzał, oddany jednak z nadmierną siłą, został zablokowany przez golkipera poznaniaków.

Skuteczność gości w pierwszej połowie

Lech Poznań odpowiedział bezlitośnie. W 31. minucie Filip Jagiełło precyzyjnym uderzeniem zamienił na gola dość przypadkową piłkę w polu karnym Śląska. Było to jedyne celne uderzenie podopiecznych Nielsa Frederiksena w pierwszych trzech kwadransach.

Zaraz po zmianie stron przewaga gości wzrosła. Uderzenie Pablo Rodrigueza zza pola karnego odbiło się od Mariusza Malca i zmyliło Karola Niemczyckiego, podwyższając wynik na 2:0 już w 50. minucie spotkania.

Patrik Walemark wchodzi i strzela

Gdy wydawało się, że Śląsk Wrocław wraca do gry po strzale Malaly Dembele, na murawie pojawił się Patrik Walemark. Szwed potrzebował niecałego kwadransa, aby dwukrotnie pokonać bramkarza gospodarzy (w 70. i 73. minucie), wykorzystując błędy Mariusza Malca.

Wrocławian było stać tylko na trafienie honorowe. W doliczonym czasie gry, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, bramkę uderzeniem głową zdobył pozostawiony bez opieki Grzegorz Tomasiewicz.

ROLKI