Sensacja w Pucharze Polski. Siarka Tarnobrzeg eliminuje giganta

Trzecioligowa Siarka Tarnobrzeg sprawiła ogromną niespodziankę, pokonując 1:0 lidera ekstraklasy w 1/16 finału Pucharu Polski. Drużyna Sławomira Majaka udowodniła, że w zmaganiach o Puchar Polski nie ma rzeczy niemożliwych, odprawiając faworyzowanego Lecha Poznań.

Radość piłkarzy Siarki Tarnobrzeg po wygranej z Lechem Poznań. O sensacji w Pucharze Polski przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Piłkarze w żółtych strojach cieszą się ze zwycięstwa obok załamanego zawodnika w niebieskim stroju.

Zwycięska taktyka trenera Sławomira Majaka

Różnica trzech klas rozgrywkowych absolutnie nie była widoczna na murawie w Tarnobrzegu. Gospodarze nie przestraszyli się utytułowanego przeciwnika i konsekwentnie realizowali założenia taktyczne swojego trenera. Sławomir Majak przyznał, że kluczem do sukcesu w meczu z faworytem była niezwykle szczelna obrona i cierpliwe oczekiwanie na stałe fragmenty gry. Taktyka okazała się skuteczna, a zawodnicy wzorowo wywiązali się z nałożonych na nich zadań.

Mimo czerwonej kartki, którą pod koniec pierwszej połowy ukarany został gracz Lecha Yannick Agnero, miejscowi nie zdecydowali się na otwartą grę. Gospodarze woleli szukać swoich szans w fazach przejściowych oraz kontratakach po stratach przeciwnika. Cierpliwość opłaciła się w 64. minucie, kiedy to po rzucie wolnym padła jedyna bramka w tym sensacyjnym spotkaniu. Warto przypomnieć, że w pierwszej rundzie zmagań tarnobrzeżanie wyeliminowali Zagłębie Lubin, wygrywając z nim 3:2.

„Był plan, bo wiedzieliśmy, z jaką marką gramy i samobójstwem byłoby iść z takim zespołem na wymianę ciosów. Plan był prosty: czekamy na stałe fragmenty gry i fazy przejściowe po stracie przez przeciwnika piłki i gra w niskiej obronie” – wyjaśnił szkoleniowiec Siarki.

„Nawet w takim momencie nie chcieliśmy się odkryć. Brak jednego gracza dla takiej klasy zespołu jak Lech to żadna strata, choć na pewno jakaś tam iskierka się pojawiła. Więcej wówczas posiadaliśmy piłki i była szansa, że możemy w jakiś sposób skrzywdzić rywala i to się sprawdziło. Konsekwentnie realizowaliśmy nasz plan i czekaliśmy na swoją szansę. Doczekaliśmy się w 64. minucie: stały fragment gry, po którym padła bramka, która jak się później okazała była na wagę awansu” – stwierdził Majak.

„To co się dziś wydarzyło to mój największy trenerski sukces, bo przecież na przestrzeni miesiąca eliminujemy dwa potężne zespoły, z super organizacją i finansami” – dodał trener Siarki.

Gigantyczne rozczarowanie Nielsa Frederiksena

Siarka Tarnobrzeg w trzecioligowych rozgrywkach po czternastu kolejkach zajmuje zaledwie ósme miejsce w ligowej tabeli z bilansem sześciu wygranych. Rozgrywki pucharowe rządzą się jednak własnymi prawami, co doskonale widać na przykładzie drużyny Sławomira Majaka. Zwycięstwo nad utytułowanym przeciwnikiem sprawiło, że apetyty w klubie z Podkarpacia znacznie wzrosły i pojawiły się nowe marzenia. Ekipa z Tarnobrzega najchętniej wylosowałaby w następnej rundzie ekstraklasowy Raków Częstochowa.

W obozie faworyzowanych gości zapanowało po ostatnim gwizdku sędziego ogromne i w pełni zrozumiałe rozczarowanie. Duński szkoleniowiec nie próbował usprawiedliwiać słabej dyspozycji swojego zespołu brakiem podstawowych graczy. Niels Frederiksen nie krył wielkiej frustracji z powodu postawy zmienników, którzy otrzymali szansę występu od pierwszej minuty tego starcia. Lider ekstraklasy musi teraz szybko wyciągnąć wnioski z bolesnej porażki, by należycie przygotować się do zaplanowanego na sobotę spotkania.

„Chcemy zagrać z kimś z ekstraklasy, choć tych zespołów coraz mniej zostało. Moim marzeniem jest trafić na Raków Częstochowa, a prezes chce zagrać z Jagiellonią Białystok. Mimo że wyeliminowaliśmy Zagłębie i Lecha, to nadal nie będziemy faworytem. Obawiam się tylko, że jak wylosujemy zespół nie z ekstraklasy, to będzie nam ciężej niż dziś” – mówił Majak

„Dla mnie to oczywiste, że ci zawodnicy, którzy występowali na boisku od początku meczu, są wystarczająco dobrzy, by wygrać to spotkanie. Nie możemy grać cały czas tym samym składem, ponieważ mamy wiele meczów, mamy trochę kontuzji, ale mamy też piłkarzy, którzy mają „dowozić” w takich pojedynkach” – mówił trener zespołu z Poznania.

„Gratuluję rywalom awansu, zagrali dobry mecz w obronie, byli dobrze zorganizowani, a my nie stworzyliśmy sobie dużo sytuacji. Nie zmienia to jednak mojego zdania, że zawodnicy, którzy wystąpili od pierwszej minuty, powinni poradzić sobie z przeciwnikiem. Dziś nie byliśmy wystarczająco dobrzy. Tak się mają te rozgrywki pucharowe, że przegrywasz jedno spotkanie i odpadasz. Jesteśmy zawiedzeni, ale w sobotę mamy kolejny mecz i musimy się odbić” – zakończył Frederiksen.

 

ROLKI