Spis treści
- Lech Poznań znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Zespół z Wielkopolski utknął w Norwegii w drodze na rewanżowe spotkanie eliminacji Ligi Europy.
- Gęsta mgła nad archipelagiem całkowicie pokrzyżowała plany podróży. Kapitan maszyny musiał zawrócić i wylądować w norweskim Bergen.
- Z powodu problemów logistycznych rozegranie meczu z farerskim KI Klaksvik stanęło pod znakiem zapytania, zwłaszcza że już wcześniejszy lot został odwołany.
- Decyzje w sprawie nowego terminu meczu i ewentualnej szansy Lecha na awans zależą teraz od europejskiej centrali piłkarskiej.
Koszmar w przestworzach. Tak wyglądała podróż Lecha Poznań
Miało być spokojnie i zgodnie z planem, a skończyło się ogromnym stresem. Problemy pojawiły się w środę, kiedy zaplanowany wylot anulowano ze względu na fatalną pogodę. Zespół musiał spędzić prawie trzy godziny na lotnisku, aż w końcu przełożono lot na czwartek rano. Po starcie wydawało się, że najgorsze już minęło. Niestety, gdy maszyna znalazła się w pobliżu celu, pilot ze względu na zerową widoczność postanowił przerwać lądowanie i zawrócić. Samolot z polską drużyną wylądował ostatecznie w Norwegii, w miejscowości Bergen.
Przeczytaj także: Już bez Roberta Lewandowskiego, ale kolejny Polak w Barcelonie! Hitowy transfer
Lech Poznań w kontakcie z UEFA. Czeka na decyzje
Włodarze wielkopolskiego klubu przerwali w końcu milczenie i opublikowali oficjalny komunikat. Potwierdzili w nim, że sytuacja jest skomplikowana i uzależniona od warunków pogodowych.
- Warunki atmosferyczne, które panują aktualnie na Wyspach Owczych, uniemożliwiły lądowanie naszego samolotu w Vágar. Zostaliśmy przekierowani do Bergen w Norwegii i tutaj będziemy czekać na decyzje odnośnie dalszej podróży. Pozostajemy w kontakcie z UEFĄ w sprawie dokładnej godziny oraz terminu rozegrania meczu -
Stawką rywalizacji jest gra w kolejnej fazie eliminacji do fazy grupowej Ligi Europy. W pierwszym starciu Kolejorz zwyciężył na własnym stadionie 1:0. Obecnie wszyscy sympatycy futbolu w Polsce zastanawiają się, co wydarzy się dalej. Wszyscy czekają na ostateczne rozstrzygnięcia ze strony UEFA.