Robert Lewandowski pojawił się na na meczu Chicago White Sox w towarzystwie żony oraz dwóch córek, aby wspólnie śledzić czwarte starcie w ramach American League Division Series. Polski snajper założył specjalnie przygotowaną koszulkę chicagowskiej ekipy z charakterystycznym dla niego numerem 9. Zanim oficjalnie zaprezentował się publiczności, odbył krótką rozgrzewkę z maskotką zespołu, po czym dumnie wkroczył na górkę miotacza. Przy ogłuszającym dopingu i bacznym wzroku tysięcy kibiców zgromadzonych na amerykańskim obiekcie, posłał piłkę prosto do łapacza. Jego rzut okazał się równie perfekcyjny, co uderzenia na piłkarskiej murawie.
Lokalne śmedia oraz przedstawiciele White Sox przyjęli obecność polskiego gracza z wielkim entuzjazmem, promując wydarzenie chwytliwym hasłem „From the pitch to a first pitch!”. To świetny przykład na to, jak kapitan naszej kadry narodowej wraz z Anną, Klarą i Laurą błyskawicznie adaptują się do chicagowskiej kultury po zaskakującym transferze za ocean latem 2026 roku. Bliscy regularnie dopingują Roberta podczas spotkań drużyny Fire, a wspólne odkrywanie miasta stało się nieodłącznym elementem ich nowej, amerykańskiej codzienności.
Robert Lewandowski bryluje na meczu Chicago White Sox
Po zakończeniu oficjalnej ceremonii polski napastnik nie krył zachwytu nad niesamowitą energią panującą na obiekcie i wielkim zaangażowaniem, z jakim lokalni fani chłoną baseball. Dla wielotysięcznej publiczności była to unikalna szansa, by podziwiać ikonę europejskiego futbolu w całkowicie niecodziennej roli, co wywarło na nich gigantyczne wrażenie. „Chicago co to był za moment!” – podsumował w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie, na którym wykonuje swój historyczny rzut.