Historyczny sukces Republiki Zielonego Przylądka
Afrykański zespół rozgrywa swoje pierwsze w historii mistrzostwa świata w piłce nożnej. W swoim inauguracyjnym występie w grupie H drużyna zremisowała 0:0 z utytułowaną reprezentacją Hiszpanii. W tamtym spotkaniu afrykański zespół był całkowicie zmuszony do głębokiej defensywy. Głównym bohaterem pierwszego meczu okazał się czterdziestoletni bramkarz Vozinha. Ten doświadczony zawodnik skutecznie powstrzymał utytułowanych europejskich rywali w drodze do bramki.
Drugie starcie przyniosło równie spektakularny wynik, gdyż zawodnicy zremisowali 2:2 z Urugwajem. Tym razem jednak obraz gry wyglądał zupełnie inaczej niż podczas pierwszej kolejki fazy grupowej. Drużyna z Afryki potrafiła przez długie fragmenty rywalizować z potężnym faworytem jak równy z równym. To właśnie odważna postawa na boisku przyniosła zespołowi z Czarnego Kontynentu upragnione zdobycze bramkowe. Kadra z każdym meczem nabiera na tym światowym czempionacie coraz większej pewności siebie.
- Chcieliśmy rywalizować na najwyższym poziomie i to właśnie robiliśmy w tych dwóch meczach. Staramy się spełnić kolejne marzenie, jakim jest awans do fazy pucharowej. Myślę, że mamy pełne prawo tak myśleć - podkreślił szkoleniowiec.
Kto awansuje do fazy pucharowej?
Dwudziesta pierwsza minuta starcia z Urugwajem na zawsze zapisze się w historii kabowerdeńskiego futbolu. Dokładnie wtedy pierwsze trafienie na mistrzostwach świata zdobył dwudziestodziewięcioletni Kevin Lenini, uderzając precyzyjnie bezpośrednio z rzutu wolnego na 1:0. Gola wyrównującego na 2:2 zapisał natomiast na swoim koncie Helio Varela. Z kolei dla zespołu z Ameryki Południowej jeszcze w pierwszej połowie bramki zdobyli Maximiliano Araujo oraz Agustin Canobbio. Wymiana ciosów z obu stron sprawiła, że kibice oglądali niezwykle wyrównane i fascynujące widowisko sportowe.
- Bez wątpienia Urugwaj ma lepszy skład niż Republika Zielonego Przylądka, ale trzeba to jeszcze udowodnić na boisku. Nawet biorąc pod uwagę stracone bramki, powinniśmy byli wygrać – powiedział trener Urugwaju Marcelo Bielsa.
Reprezentacja Urugwaju po dwóch rozegranych meczach zgromadziła zaledwie dwa punkty na swoim koncie. Ostatni pojedynek grupowy południowoamerykańska drużyna rozegra z aktualnym liderem, czyli Hiszpanią, która ma obecnie cztery oczka. Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka wyjdzie na murawę 26 czerwca w decydującym starciu fazy grupowej. Ich rywalem będzie Arabia Saudyjska, która z jednym punktem zamyka obecnie tabelę grupy H. Ostateczne rozstrzygnięcia w walce o upragnione wyjście z grupy zapadną dopiero w tej ostatniej serii gier.
- Z mojego punktu widzenia musimy wspiąć się na wyżyny w meczu z Hiszpanią. Mamy potrzebę i obowiązek ich pokonać - dodał argentyński szkoleniowiec.