Triumf Niemców po trudnym początku spotkania
Piłkarze prowadzeni przez Juliana Nagelsmanna przegrywali do przerwy z zespołem z Afryki. Wynik meczu otworzył Franck Kessie, który w przeszłości reprezentował barwy Milanu oraz Barcelony. Szkoleniowiec niemieckiej kadry zdecydował się w 60. minucie na potrójną zmianę. Ta odważna decyzja personalna okazała się kluczowa dla ostatecznego rezultatu rywalizacji na stadionie w Toronto.
Na murawie pojawił się Deniz Undav, który całkowicie odmienił losy piłkarskiego widowiska. Rezerwowy napastnik pokonał bramkarza rywali w 68. minucie, a następnie przypieczętował wynik w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Dzięki temu zwycięstwu niemiecka kadra zapewniła sobie awans do 1/16 finału mistrzostw świata. Reprezentacja tego kraju zdołała awansować do fazy pucharowej po raz pierwszy od 2014 roku.
"- Jestem bardzo szczęśliwy z tego zwycięstwa. Ostatecznie wygraliśmy zasłużenie" – powiedział Nagelsmann na konferencji prasowej po meczu w Toronto.
"- Moi zawodnicy bardzo się zaangażowali. Cieszę się z całego zespołu, ponieważ każdy z nich wiedział, że jest ważny. Każdy, który wszedł z ławki, też był istotny" - dodał.
Kto zagra w kolejnym meczu z Ekwadorem?
Skuteczny występ Undava sprawił, że sztab szkoleniowy poważnie rozważa wystawienie go w wyjściowym składzie w nadchodzącym starciu z Ekwadorem. Ten zawodnik będzie obchodził trzydzieste urodziny 19 lipca, czyli w dniu zaplanowanego finału mistrzostw świata. Trener zwycięskiej drużyny przyznał, że na początku meczu brakowało odpowiedniej kontroli nad wydarzeniami boiskowymi. Podobne zastrzeżenia dotyczyły również pierwszych dziesięciu minut drugiej połowy spotkania.
Trener reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej, Emerse Fae, otwarcie przyznał, że odczuwa dużą frustrację z powodu porażki w Toronto. Szkoleniowiec zespołu z Afryki ocenił, że główną przyczyną końcowego niepowodzenia był po prostu brak wystarczającego doświadczenia turniejowego. Mimo niekorzystnego wyniku prowadzący kadrę docenił ogromne zaangażowanie oraz determinację swoich podopiecznych. Jego zdaniem drużyna zaprezentowała na murawie wielką wolę walki.
"- Chciałem coś ruszyć, wprowadzając tych piłkarzy do gry" – wytłumaczył trener.
"- Nasz los wciąż jest w naszych rękach, a może raczej w naszych nogach" – dodał.