Szybkie prowadzenie Widzewa
Mecz pomiędzy Widzewem Łódź a liderem tabeli, Górnikiem Zabrze, zapowiadał się jako jedno z najciekawszych spotkań 12. kolejki Ekstraklasy. Gospodarze, chcąc przełamać słabszą passę, od początku narzucili szybkie tempo i grali niezwykle odważnie. Dzięki agresywnej postawie Łodzianie objęli prowadzenie już w 16. minucie spotkania. Karol Świderski celnym uderzeniem głową wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Dariana Malesa z rzutu rożnego.
Sytuacja na boisku uległa zmianie po zejściu kontuzjowanego Mariusza Fornalczyka w 22. minucie. Ataki podopiecznych Mateusza Stolarskiego wyraźnie straciły na sile, a inicjatywę zaczęli przejmować goście. Zawodnicy z Zabrza sukcesywnie spychali gospodarzy do obrony, tworząc kolejne groźne sytuacje podbramkowe. W bramce Widzewa świetnie spisywał się Bartłomiej Drągowski, który w pierwszej połowie zatrzymał między innymi Paulo Bernardo oraz Zeidane'a Inoussę w sytuacjach sam na sam.
Górnik odrabia straty przed przerwą
Pod koniec pierwszej części meczu Widzew miał doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia. W 39. minucie Emil Kornvig znalazł się sam przed bramkarzem Górnika, jednak posłał piłkę prosto w Philippa Schulze. Niewykorzystana sytuacja zemściła się już kilkadziesiąt sekund później. W 40. minucie Kacper Urbański precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonał Drągowskiego, doprowadzając do wyrównania.
W drugiej połowie tempo widowiska zauważalnie spadło, a obie drużyny kreowały mniej klarownych okazji strzeleckich. Najbliżej zdobycia zwycięskiego gola byli goście, gdy Malthe Hojholt trafił w słupek. Zespół Michala Gasparika miał wyraźną przewagę w okolicach 65. minuty, jednak defensywa Widzewa, wspierana świetnymi interwencjami Drągowskiego, zdołała utrzymać remisowy rezultat do końca spotkania.