Trudne warunki i długie oczekiwanie na bramki
Mecz pomiędzy Rakowem Częstochowa a Motorem Lublin od samego początku toczył się w trudnych warunkach atmosferycznych. Padający drobny deszcz sprawił, że boisko było grząskie i śliskie, co wpłynęło na jakość gry. Zawodnicy obu drużyn potrzebowali dłuższego czasu, aby dostosować się do panujących warunków. Przez ponad pół godziny żadna z drużyn nie zdołała oddać celnego strzału, mimo prób z obu stron.
Pierwsza bramka padła w 34. minucie, kiedy to Kamil Lukoszek z Motoru Lublin popisał się precyzyjnym strzałem z prawej strony, z odległości około 22 metrów. Bramkarz Rakowa, Kacper Trelowski, nie miał szans na skuteczną interwencję. Gospodarze zdołali jednak szybko odpowiedzieć. W 42. minucie Marko Bulat wywalczył piłkę na połowie rywala, a akcję celnym strzałem wykończył Patryk Makuch, doprowadzając do wyrównania jeszcze przed przerwą.
Decydująca bramka Patryka Makucha
Druga połowa meczu obfitowała w kolejne sytuacje podbramkowe. Obie drużyny miały swoje szanse na zmianę wyniku. W 77. minucie nastąpił kluczowy moment spotkania. Po krótko rozegranym rzucie rożnym, z lewej strony boiska dośrodkował Władysław Koczerhin. Patryk Makuch uderzeniem głową skierował piłkę do siatki, dając Rakowowi Częstochowa prowadzenie 2:1. Dla Makucha była to druga bramka w tym spotkaniu.
W końcówce meczu Motor Lublin dążył do wyrównania, jednak bramkarz gospodarzy, Kacper Trelowski, spisywał się bez zarzutu. Mimo doliczonych czterech minut przez sędziego Szymona Marciniaka, wynik nie uległ już zmianie. Raków Częstochowa utrzymał prowadzenie i mógł cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w obecnym sezonie ekstraklasy, co z pewnością ucieszyło trenera Tomasza Kaczmarka w jego debiucie.