Spis treści
Górnik Zabrze obejmuje prowadzenie
W zaległym meczu Ekstraklasy rozegranym w Częstochowie miejscowy Raków Częstochowa przegrał z Górnikiem Zabrze 1:2 (0:2). Dawid Szulczek, który zaledwie dwa dni wcześniej przejął obowiązki od Dawida Kroczka, nie zdołał wpłynąć na poprawę wyników. Po pięciu rozegranych spotkaniach Raków zamyka tabelę z zerowym dorobkiem punktowym.
Nowy, choć zapewne tymczasowy, trener gospodarzy dokonał pewnych rotacji w składzie i zmodyfikował ustawienie defensywy. Niewiele to jednak zmieniło w początkowej fazie meczu. Już w 6. minucie spotkania Górnik Zabrze objął prowadzenie. Kacper Urbański dośrodkował na prawą stronę pola karnego, Rafał Janicki zgrał piłkę, a z bliskiej odległości do bramki trafił Janis Antiste. Obrońcy Rakowa i bramkarz Kacper Trelowski w tej sytuacji zachowali się biernie.
Jakie błędy zadecydowały o wyniku?
Szybko stracony gol sprawił, że Raków Częstochowa zaczął grać bardzo nerwowo, popełniając liczne błędy. Gospodarze dopiero w 16. i 17. minucie stworzyli zagrożenie pod bramką rywali. Dwukrotnie swoich sił próbował Mahir Emreli, jednak najpierw został zablokowany, a za drugim razem posłał piłkę nad poprzeczką. Górnik nie ustępował i dążył do podwyższenia wyniku. Problemem dla obrony gospodarzy okazał się Yvan Ikia Dimi, z którym nie radził sobie Marko Perović.
To właśnie błąd Czarnogórca doprowadził do utraty drugiej bramki. W 34. minucie Perović sfaulował rywala. Z rzutu wolnego dośrodkował Erik Janża, a tor lotu piłki zmienił Rafał Janicki, podwyższając prowadzenie na 2:0 dla zespołu Górnik Zabrze. Do końca pierwszej połowy obie drużyny szukały swoich szans, jednak wynik nie uległ zmianie.
Emocjonująca końcówka bez wyrównania
Druga połowa przyniosła odważniejszą grę Rakowa, chociaż w początkowej fazie to Kacper Trelowski musiał ratować swoją drużynę. Blisko strzelenia gola kontaktowego częstochowianie byli w 57. minucie, kiedy po akcji Tomasza Pieńki główkował Patryk Makuch, jednak piłka minęła słupek. Między 59. a 65. minutą ponownie przycisnął Górnik, ale obrona i bramkarz gospodarzy spisali się bez zarzutu. Bramkarz gości, Philipp Schulze, po raz pierwszy interweniował w 69. minucie po strzale głową Makucha.
W 73. minucie doskonałej okazji nie wykorzystał zawodnik z Zabrza, trafiając w słupek. W odpowiedzi groźnie strzelał Lamine Diaby-Fadiga. Ostatecznie Raków Częstochowa zdobył bramkę w 79. minucie. Po dośrodkowaniu Karola Struskiego i główce Makucha piłka trafiła w poprzeczkę, ale skutecznie dobił ją Mahir Emreli. Pomimo ataków, wynik nie uległ zmianie, a Raków kończył mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Diaby-Fadigi w doliczonym czasie gry, przyznanej po analizie VAR przez sędziego Pawła Raczkowskiego.