Trudny początek Śląska Wrocław
Śląsk Wrocław uległ na własnym parkiecie francuskiemu Cosea JL Bourg-en-Bresse w szóstej serii gier grupy C Pucharu Europy. Wrocławianie, pozostający z jedną wygraną w tych rozgrywkach, od początku meczu musieli gonić wynik. Już po czterech minutach przegrywali 4:11. Po krótkim fragmencie lepszej gry Śląsk zbliżył się na 11:15, ale goście szybko powiększyli prowadzenie do 11:23.
Druga kwarta rozpoczęła się jeszcze gorzej. Gospodarze stracili osiem punktów z rzędu i przegrywali już 20:35. Wtedy Anthony Hickey przełamał złą passę zespołu w ataku. Mecz się wyrównał, a w drugiej połowie tej części spotkania wrocławianie przejęli inicjatywę, zmniejszając straty. Do przerwy tablica wyników wskazywała 39:47 na korzyść ekipy z Francji.
Zacięta końcówka zadecydowała o wyniku
Początek trzeciej kwarty przyniósł skuteczne rzuty z dystansu gości. Śląsk odpowiedział jednak dobrą obroną i skutecznym atakiem, zbliżając się do rywali na 46:50. Po celnych rzutach wolnych Jakuba Nizioła na krótko przed końcem trzeciej odsłony, wrocławianie przegrywali zaledwie 58:59. Przed decydującą kwartą prowadzili obrońcy Pucharu Europy 61:60.
Ostatnia część meczu była bardzo wyrównana. Na półtorej minuty przed końcową syreną Śląsk prowadził 84:81. Tyger Campbell zdobył jednak pięć punktów z rzędu dla Francuzów, odwracając losy spotkania. W kluczowej akcji wrocławianie próbowali rzucać za trzy punkty, ale Anthony Hickey nie trafił i mecz zakończył się wynikiem 84:88 dla Cosea JL Bourg-en-Bresse.