Nowy format Pucharu Europy
Śląsk Wrocław trafił do grupy C, w której zmierzy się z Cosea JL Bourg-en-Bresse, Tofas Bursa, Dolomiti Energia Trento, Napoli Basketball, Niners Chemnitz, Neptunas Kłajpeda i Buducnost Podgorica. Zmieniony format rozgrywek zakłada podział na cztery ośmiozespołowe grupy, z których awansują po cztery ekipy. Rywalizacja zapowiada się na niezwykle wyrównaną.
Pierwsze spotkanie sezonu wrocławianie zagrają 30 września w odnowionej Hali Orbita. Ich przeciwnikiem będzie Buducnost Podgorica. Ostatni mecz fazy grupowej Śląsk rozegra również u siebie z zespołem Neptunas Kłajpeda już w 2027 roku.
"Nie zamierzamy potrząsać szabelką przed startem rozgrywek, bo zdajemy sobie sprawę chociażby z różnic budżetowych między nami a większością drużyn, z którymi przyjdzie nam się mierzyć. Przypomnę jednak, że w poprzednim sezonie byliśmy skazywani na pożarcie, a mimo to potrafiliśmy nawiązać walkę i sprawić kilka niespodzianek. Co ugramy, zobaczymy. Format rozgrywek się zmienił i uważam, że można powalczyć o wyjście z grupy" - powiedział w rozmowie z PAP prezes klubu Michał Mazur.
Śląsk walczy o prestiż
Asystent trenera Jakub Pendrakowski podziela optymizm prezesa, podkreślając jakość kadry. Jego zdaniem zespół ma szansę na sukces w każdym meczu i nie musi być traktowany jako outsider. Klub dokonał interesujących transferów, chociaż niektórzy zawodnicy, jak John Egbunu, dołączyli do drużyny niedawno, co wymusza potrzebę szybkiego zgrania.
W poprzedniej edycji Śląsk odniósł pięć zwycięstw i nie awansował dalej. Prezes Mazur zauważa, że gra w Pucharze Europy to inwestycja w markę i rozwój sportowy oraz organizacyjny, ułatwiający rozmowy z zawodnikami. Klub aspiruje do uzyskania wieloletniej licencji Euro Cup, co miałoby pozytywny wpływ na całą polską koszykówkę.