Spis treści
Kacper Tomasiak – nowa nadzieja polskich skoków
W sezonie 2010/11, kiedy Adam Małysz kończył swoją wybitną karierę, pierwsze triumfy w Pucharze Świata zaczął odnosić Kamil Stoch. Obecnie, po odejściu Stocha, podobna symboliczna sytuacja ma miejsce wraz z pojawieniem się Kacpra Tomasiaka. Ten 19-letni zawodnik jeszcze nie stanął na podium Pucharu Świata, lecz już zdążył zabłysnąć na arenie międzynarodowej. Jego występy budzą duże nadzieje na przyszłość polskiej kadry.
Tomasiak w Predazzo zdobył trzy medale olimpijskie, co jest niezwykłym osiągnięciem w jego młodym wieku. Sukcesy te są postrzegane jako przekazanie pałeczki między pokoleniami polskich skoczków. Adam Małysz wyraził zadowolenie z rozwoju młodego talentu, podkreślając jego potencjał. Rzadko komu zdarza się zdobyć trzy medale olimpijskie w tak młodym wieku.
"Nic tylko się cieszyć, że mamy zawodnika takiego pokroju, który już odnosi sukcesy. Rzadko komu zdarza się zdobyć trzy medale olimpijskie w wieku 19 lat. Szkoda, że Kacper nie wystartował na koniec sezonu w Planicy, bo mogło być nawiązanie do historii z 2011 roku, gdy Kamil mnie pożegnał, kiedy kończyłem karierę" - powiedział PAP Małysz.
Adam Małysz i Kamil Stoch – niezapomniane kariery
Od wielu lat toczą się dyskusje na temat tego, który z nich był najlepszym polskim skoczkiem narciarskim w historii. Adam Małysz może pochwalić się czterema Kryształowymi Kulami i czterema złotymi medalami mistrzostw świata. Z kolei Kamil Stoch zdobył trzy triumfy w Turnieju Czterech Skoczni oraz trzy złote medale olimpijskie. Obaj osiągnęli również po 39 zwycięstw w indywidualnych zawodach Pucharu Świata.
Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz ocenił, że porównywanie ich osiągnięć jest trudne ze względu na różne epoki, w których dominowali. Podkreślił, że każdy z nich był najlepszy w swoich czasach i dostarczał kibicom wielu niezapomnianych emocji. Obaj zawodnicy byli ikonami skoków, dominującymi w swoich okresach.
"Kamil był najlepszy w swoich czasach, a ja byłem najlepszy w moich czasach. Tego nie da się porównać. Każdy był tym, który dominował i sprawiał dużo radości naszym kibicom" - ocenił prezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Sezon 2025/26 i triumfy w Predazzo
Sezon 2025/26 okazał się nieudany dla polskich skoczków narciarskich w kontekście zawodów Pucharu Świata. Ani razu nie udało im się stanąć na podium indywidualnych konkursów. W klasyfikacji Pucharu Narodów biało-czerwoni zajęli dopiero szóste miejsce, co było rozczarowaniem dla fanów. Wyniki w Pucharze Świata nie spełniły oczekiwań.
Wyjątkiem od słabych występów były igrzyska olimpijskie we Włoszech, które odbyły się na skoczniach w Predazzo. Tam Polacy zdobyli aż trzy medale, co było znaczącym osiągnięciem. Kacper Tomasiak wywalczył srebro na normalnej skoczni i brąz na dużej. Dodatkowo, wraz z Pawłem Wąskiem, zdobył srebro w konkursie duetów.
"Złożyło się na to wiele czynników. Paweł i Kacper przygotowywali się głównie do tej imprezy. Dwa tygodnie przed igrzyskami odpuścili starty w Pucharze Świata i trenowali. To było kluczowe. Można powiedzieć, że jesteśmy zwycięzcami, bo nikt nie spodziewał się, że Polska zdobędzie trzy medale w skokach. Igrzyska są co cztery lata i trudno przygotować formę na dany moment. Jest wiele niewiadomych i rzeczy, które mogą potoczyć się zupełnie inaczej, dlatego trzeba zrobić wszystko w tym kierunku, żeby to się udało" - tłumaczył Małysz.
Predazzo – magiczne miejsce dla Polaków
Pomimo sukcesów na igrzyskach, Kacper Tomasiak zajął 23. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, co jednak uczyniło go najlepszym z Polaków w tym sezonie. Adam Małysz przyznał, że choć wyniki w Pucharze Świata nie były zadowalające, to sukces na igrzyskach, będących najważniejszą imprezą, jest powodem do radości. Cała kadra skupiła się na najważniejszym wydarzeniu sezonu.
Predazzo jest miejscem o szczególnej symbolice dla polskich skoków narciarskich, co potwierdziły ostatnie igrzyska olimpijskie. Adam Małysz w 2003 roku zdobył tam dwa złote medale mistrzostw świata. Dekadę później, w 2013 roku, Kamil Stoch został mistrzem świata na dużej skoczni. Wspomnienia wcześniejszych triumfów mogły natchnąć Tomasiaka i Wąska do zdobycia medali.
"Na pewno nie możemy być zadowoleniem z naszych wyników w Pucharze Świata. To nie był dobry sezon. Z drugiej strony odnieśliśmy sukces na igrzyskach, które były najważniejszą imprezą. Trzeba się z tego cieszyć" - zaznaczył.
"Liczłem na to, że ta skocznia faktycznie nam pomoże. Predazzo zawsze pasowało Polakom. Nie wiem dlaczego, ale zawsze czujemy się tam dobrze. Jesteśmy dobrze zaaklimatyzowani i często odnosiliśmy tam sukcesy. Mimo, że wybudowano tam nowe skocznie, to ponownie nam sprzyjały" - zauważył Małysz.
Zmiana pokoleniowa w kadrze skoczków
"Orzeł z Wisły" triumfował na wielu skoczniach świata, ale szczególne miejsce w jego pamięci zajmują obiekty w Predazzo i Oslo. Małysz podkreśla, że dobra forma jest kluczowa, ale przyjemne wspomnienia ze skoczni, gdzie odnosił sukcesy, z pewnością pomagają. W Oslo Małysz wygrywał pięciokrotnie i nadal jest nazywany "królem Holmenkollen". Predazzo, gdzie został podwójnym mistrzem świata, również ma dla niego sentymentalne znaczenie.
W ostatnich latach średnia wieku w polskiej kadrze skoczków znacząco przekraczała 30 lat. Piotr Żyła ma 39 lat, Kamil Stoch 38, Dawid Kubacki 36, Maciej Kot 34, a Aleksander Zniszczoł 32. Nawet Paweł Wąsek, młodszy od nich, ma 26 lat. Sukcesy 19-letniego Kacpra Tomasiaka budzą nadzieję, że nadchodząca zmiana pokoleniowa nie doprowadzi do znaczącego obniżenia poziomu sportowego. Młody zawodnik zapowiada nową erę w polskich skokach.
"Jeśli jesteś w dobrej formie, to skocznia ma małe znaczenie. Jednak miło wspominam Predazzo, bo zostałem tam podwójnym mistrzem świata. Zawsze szło mi tam dobrze. Pięciokrotnie wygrywałem też w Oslo. Nadal twierdzą, że jestem „królem Holmenkollen”. Lubiłem też inne obiekty. Jeśli jesteś w dobrej formie, to skocznia, który ci się podoba, może tylko pomóc" - tłumaczył.
"Tomasiak w tym roku był najlepszy z Polaków i już rozpoczął wymianę pokoleniową. Jest też wielu innych fajnych chłopaków. Na pewno będziemy kłaść na nich większy nacisk, ale nie możemy całkowicie zrezygnować z tych starszych zawodników, bo oni wciąż są bardzo wartościowi i są w stanie kontynuować swoje sukcesy" - oznajmił czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli.
Legendy skoków na Skokach w Punkt
Po zakończeniu sezonu, na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, odbyła się specjalna impreza pod nazwą Skoki w Punkt. W wydarzeniu wzięły udział legendy skoków narciarskich, które odnosiły największe sukcesy w pierwszej dekadzie XXI wieku. Kapitanami pięciu drużyn byli Adam Małysz, Fin Janne Ahonen, Niemiec Martin Schmitt oraz Austriacy Andreas Goldberger i Thomas Morgenstern. Impreza stanowiła unikalną okazję do spotkania i rywalizacji w towarzystwie dawnych rywali.
To wydarzenie było dla nich doskonałą okazją do spotkania po latach i powspominania dawnych czasów. Adam Małysz podkreślił, że takie inicjatywy są niezwykle ważne dla podtrzymywania więzi i docenienia wkładu starszych zawodników w rozwój dyscypliny. Dodał, że legendy czują się docenione, gdy wciąż się o nich pamięta i mogą aktywnie uczestniczyć w życiu sportowym. Spotkania te wzmacniają poczucie wspólnoty w świecie skoków.
"Uważamy, że powinno być więcej takich wydarzeń, żeby ci starsi zawodnicy mogli się spotkać i coś razem zrobić. Bo miło jest powspominać różne wydarzenia. Czujemy się docenieni tym, że wciąż się o nas pamięta i możemy coś zrobić dla tego sportu" - zakończył Małysz.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.