Fani Przemysława Salety wstrzymali oddech po informacjach o jego pobycie w szpitalu. Znany sportowiec, który niedawno rozmawiał z serwisem Interia, rzucił więcej światła na swoją aktualną sytuację zdrowotną i opowiedział o ewentualnej konieczności dializ.
Pogorszenie samopoczucia byłego pięściarza miało miejsce w okresie letnim. Zmusiło to go do rozpoczęcia procedur przygotowujących do potencjalnej operacji transplantacji nowej nerki.
W wywiadzie udzielonym dziennikarzowi "Super Expressu", Michałowi Skibie, Saleta został zapytany o niepokój, jaki wywołały wśród kibiców jego ostatnie medialne wypowiedzi. Sportowiec odpowiedział z charakterystycznym dla siebie spokojem.
– Tak, jestem w szpitalu na badaniach, ale tak szczerze mówiąc, to nie ma co panikować. Po prostu sytuacja jest taka, że rzeczywiście będę potrzebował nerki i tyle. Mam tą świadomość mam od pięciu lat, więc nie jest to żadne zaskoczenie i nie ma co bić na alarm.
Dziennikarz przypomniał, że cała Polska była pod wrażeniem gestu Salety, który niemal dwie dekady temu zdecydował się oddać nerkę własnej córce. Zainteresowanie i troska kibiców są więc w pełni zrozumiałe.
– A dostaję od ludzi dużo wsparcia, za co oczywiście bardzo dziękuję. To super sprawa. Dostaję nawet propozycję... oddania swojej nerki. Nie jest to jednak takie proste. Ludzie rzeczywiście wyrażają sympatię i wsparcie. Także no co mogę więcej powiedzieć? Jest mi bardzo miło.
Były pięściarz Przemysław Saleta o przygotowaniach do przeszczepu nerki
Dziennikarz dopytywał również o to, czy przez ostanie pięć lat, w czasie których Saleta zdawał sobie sprawę z problemów zdrowotnych, odczuwał on jakieś poważniejsze dolegliwości. Były bokser zaprzeczył, tłumacząc, że o pogorszeniu funkcjonowania narządu dowiedział się wyłącznie dzięki rutynowym badaniom kontrolnym, ponieważ sam nie zauważył u siebie żadnych niepokojących objawów.
Saleta przyznał, że przechodzi niezbędne badania kwalifikacyjne do przeszczepu, gdyż zależy mu na jak najkrótszym czasie ewentualnych dializ. Wyjaśnił, że musi spełnić określone wymogi medyczne, by móc zostać oficjalnie wpisanym na listę osób oczekujących na transplantację narządu, który będzie z nim kompatybilny. Podkreślił, że jest to skomplikowany proces, ale ma nadzieję na szybkie rozwiązanie problemu.
Na pytanie o to, czy konsekwencje zdrowotne są wynikiem wieloletniej kariery w boksie, Saleta wyraził wątpliwość. Zaznaczył, że każdy zawód niesie za sobą ryzyko schorzeń zawodowych i ewentualnie mógłby winić boks za stare urazy barków, które bywają uciążliwe. Dodał jednak, że dla prawdziwej pasji warto poświęcić wiele i ponosić związane z tym koszty.
Sportowiec stanowczo stwierdził, że nie czuje się wycieńczony obecną sytuacją. Tematyka dializ i transplantacji towarzyszy mu od czasu choroby jego dziecka. Od lat angażuje się w inicjatywy promujące transplantologię i doskonale orientuje się w realiach tej dziedziny medycyny. Zapewnił, że dzięki swojemu opanowaniu i wsparciu specjalistów podchodzi do sprawy bez zbędnych nerwów, skupiając się na działaniu i przestrzeganiu zaleceń lekarskich.