Porażka w Lidze Narodów siatkarek. Jakie będą dalsze losy reprezentacji Polski?

Reprezentacja Polski pożegnała się z marzeniami o awansie w Lidze Narodów siatkarek. Zespół trenera Stefano Lavariniego przegrał w decydującym starciu z Japonią. Chociaż Liga Narodów siatkarek nie zakończyła się dla Polek sukcesem, szkoleniowiec dostrzega wiele pozytywów w grze drużyny.

Ręce siatkarki uderzającej piłkę nad siatką przeciwko blokowi. O meczu Polek z Japonkami przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Ręce siatkarki uderzającej piłkę nad siatką podczas meczu, gdy przeciwniczka próbuje wykonać blok.

Kluczowe spotkanie Polska – Japonia

Biało-czerwone rozegrały decydujący mecz o awans do turnieju finałowego w japońskiej Osace. Gospodynie zwyciężyły ostatecznie wynikiem 3:2 po bardzo zaciętym spotkaniu. Polki, które zdobywały brązowe medale w latach 2023-2025, zakończyły tegoroczne zmagania na dziewiątym miejscu. Porażka oznaczała koniec marzeń o walce o czołowe lokaty w tej edycji rozgrywek. O końcowym triumfie Japonek zadecydowały zaledwie dwie ostatnie piłki całego starcia.

Włoski szkoleniowiec polskiej kadry nie ukrywał rozczarowania końcowym rezultatem niedzielnego pojedynku. Jednocześnie docenił wysiłek i odpowiednie podejście swoich podopiecznych do tego wymagającego wyzwania. Zespół walczył do samego końca, a prowadzenie w setach pokazywało ogromną determinację drużyny. Spotkanie toczone przed japońską publicznością wymagało od zawodniczek ogromnej koncentracji i odporności psychicznej. Zwycięstwo w tym starciu mogło przynieść awans do Final Eight i otworzyć drogę do kolejnych medali.

- Naszym celem był awans do turnieju finałowego, który oznaczał możliwość walki o medale, a także zdobycie jeszcze więcej doświadczenia. Dzisiaj to był bardzo trudny i wymagający mecz, który rozegraliśmy przed japońską publicznością, mając za rywala świetny zespół. Prowadziliśmy 2:0 w setach, co oznacza, że dziewczyny do ostatniej chwili wierzyły, że mogą dokonać czegoś, co moim zdaniem, w tym sezonie byłoby może nawet większym osiągnięciem, niż w poprzednich latach – powiedział po spotkaniu włoski szkoleniowiec.

- Uważam, że wykonaliśmy świetną robotę podczas Ligi Narodów, zebraliśmy wiele bardzo cennych doświadczeń i lekcji. Pomimo tego, że nie osiągnęliśmy naszego celu, wychodziliśmy na boisko z odpowiednim nastawieniem, takim, jakim zawsze chcemy oglądać - podkreślił.

Gorsze rezultaty zbudują nową motywację

O ostatecznym wyniku spotkania w Osace przesądziły detale w końcówce piątego seta. Przy stanie 13:13 Yoshido Sato przedarła się przez polski blok po wyjątkowo trudnej akcji. Chwilę później ta sama zawodniczka popisała się asem serwisowym, ustalając wynik meczu. Piłka po jej zagrywce otarła się o taśmę i spadła tuż pod nogi Aleksandry Szczygłowskiej. To właśnie te nieszczęśliwe momenty zadecydowały o wygranej gospodyń i ich awansie do Final Eight.

Brak polskiego zespołu w turnieju finałowym w Makau to konsekwencja nie tylko tej jednej przegranej. Sztab szkoleniowy przypomina o wcześniejszych potknięciach w rywalizacji z Chinami, Kanadą oraz Brazylią. Mimo to drużyna narodowa zdobyła w tych rozgrywkach bezcenne doświadczenie przed kolejnymi wyzwaniami. Zawodniczki powrócą do intensywnych treningów pod koniec lipca po krótkich urlopach wypoczynkowych. Ich kolejnym głównym celem będą tegoroczne mistrzostwa Europy, które rozpoczną się 21 sierpnia w czterech krajach.

- Nasze nastawienie, o którym mówiłem wcześniej, dzisiaj też na pewno było bardzo dobre, skoro potrafiliśmy objąć prowadzenie w setach 2:0. To oznacza, że pewne elementy wykonaliśmy dobrze, ale były też rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej. Gdybyśmy byli w stanie lepiej skontrolować przedostatnią akcję meczu, to może zdobylibyśmy punkt w kontrataku i wtedy rozmawialibyśmy o innym wyniku końcowym – wyjaśnił.

- Fakt, że nie jedziemy na turniej finałowy, to nie jest efekt dzisiejszej porażki. To wynika z tego, co zrobiliśmy podczas całej Ligi Narodów. Mieliśmy dobre momenty, zagraliśmy fantastyczne trzy mecze w pierwszym turnieju, ale spotkań z Chinami, a potem z Kanadą czy Brazylią nie potrafiliśmy rozstrzygnąć na naszą korzyść. To nie może jednak przyćmić bardzo dobrych rzeczy, które wykonaliśmy w Lidze Narodów. Mam nadzieję, że te gorsze rezultaty dadzą nam jeszcze większą motywację, by do drugiej części sezonu podjeść z większym głodem zwycięstwa - podsumował.