Spis treści
Wyniki sztafety w biegach narciarskich na Igrzyskach
W rywalizacji sztafet 4x7,5 km podczas igrzysk olimpijskich we Włoszech, polska drużyna w składzie Monika Skinder, Eliza Rucka-Michałek, Izabela Marcisz i Aleksandra Kołodziej zajęła 12. miejsce. Zwycięstwo odniosły Norweżki, srebrne medale wywalczyły Szwedki, a brąz przypadł reprezentantkom Finlandii.
Na pierwszej zmianie, rozgrywanej techniką klasyczną, Monika Skinder uplasowała się na 13. pozycji. Biegaczka otwarcie mówiła o niesprzyjających warunkach na trasie, które stanowiły znaczące wyzwanie dla wszystkich zawodniczek.
"Warunki były ciężkie. Było bardzo miękko. Najgorsze były zjazdy i zakręty. Trudno było utrzymać równowagę. Nie mam zupełnie formy na tych igrzyskach. Nic z tego nie wyczaruję. Dałam z siebie wszystko, ale nie był to mój „bieg życia”. Było ciężko. Na mojej zmianie większość drużyn wystawiła najlepsze zawodniczki" - oznajmiła Skinder na antenie Eurosportu.
"Naszym celem było miejsce w czołowej ósemce, bo daje nam to stypendium i finansowanie na następne lata, umożliwiające przygotowanie do kolejnych igrzysk" - dodała.
Trudne warunki na trasie: upadki i złamane kijki
Rywalizacja na trasie była pełna niespodziewanych zdarzeń. Norweżki wyprzedziły Szwedki o 50,9 sekundy, mimo że w szwedzkiej ekipie doszło do incydentu. Ebba Andersson przewróciła się na zjeździe, uszkadzając wiązanie i kontynuując jazdę na jednej narcie. Mimo to Szwecja stanęła na podium.
Podobnie trudne doświadczenia miała Aleksandra Kołodziej, która również zmagała się z pogodą. Jak przyznała, padający deszcz i miękki śnieg dodatkowo skomplikowały sytuację, co doprowadziło do złamania kijka podczas jej zmiany.
"Ogólnie są tutaj wymagające trasy, a dziś dodatkowo nie sprzyjały nam warunki. Padał deszcz. Było ciężko" - wskazała Kołodziej.
"Czuję je już w nogach. Robiłam jednak co w mojej mocy i walczyłam do końca" - dodała.
Jak oceniły swój występ Eliza Rucka-Michałek i Izabela Marcisz?
Mimo ogólnych trudności, Eliza Rucka-Michałek i Izabela Marcisz wyraziły zadowolenie ze swoich indywidualnych występów. Rucka-Michałek podkreśliła, że umiejętność radzenia sobie z miękkimi zjazdami była kluczowa, co pozwoliło jej na poprawienie pozycji zespołu w klasyfikacji.
Izabela Marcisz, z kolei, czuła się zaskakująco dobrze na trasie i zostawiła serce w walce. Mimo intensywnego wysiłku, nie udało jej się dogonić Czeszki, co świadczyło o wysokim poziomie rywalizacji.
"Na zjazdach było miękko. Trzeba sobie umieć z tym dać radę. Jechałam sama, więc nikt mi nie przeszkadzał. Dla mnie było dobrze. Dałem z siebie wszystko. Przesunęłam nas w klasyfikacji. Jednak ta strata była dość duża. Za wiele nie mogłam zrobić" - oceniła Rucka-Michałek.
"Zaskakująco dobrze się czułam. Już na rozgrzewce narty fajnie jechały. Zostawiłam serce na trasie. Szkoda, że nie udało się wyprzedzić Czeszki, choć było trudno było ją dogonić" – podsumowała Marcisz.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.