- Reprezentacja Polski rozpoczyna swoją przygodę na Mistrzostwach Europy w piłce ręcznej. Pierwszym rywalem będą Węgrzy.
- Michał Olejniczak wierzy, że Polska może być "czarnym koniem" grupy i udowodnić, że polska piłka ręczna jest silniejsza niż się powszechnie uważa.
- Polacy zmierzą się z Węgrami, Islandią i Włochami, mając na celu wyjście z grupy, mimo że format Euro jest trudniejszy niż Mistrzostw Świata.
- Czy Biało-Czerwoni zaskoczą rywali i spełnią swoje ambicje?
Polscy piłkarze ręczni rozpoczynają Mistrzostwa Europy. "Możemy być czarnym koniem tej grupy"
Reprezentacja Polski do Szwecji przyleciała w środę, a dziś, punktualnie o 20:30, zmierzy się w Kristianstad w swoim inauguracyjnym meczu z Węgrami. Ponadto, nasi piłkarze w niedzielę zagrają z Islandią, a we wtorek, na zakończenie zmagań w grupie F, ich rywalem będą Włosi. Z każdej grupy do dalszej fazy awansują dwa najlepsze zespoły.
Zdajemy sobie sprawę, że trafiliśmy do bardzo mocnej grupy. Węgrzy na pewno mają wysoko postawione cele, będą dążyli, aby awansować do dalszej fazy z kompletem punktów. Wierzę jednak, że jako drużyna możemy napsuć rywalom sporo krwi i w ogóle być czarnym koniem tej grupy – skomentował w rozmowie z PAP rozgrywający reprezentacji Polski Michał Olejniczak.
Absolutnie przestrzega, aby nie lekceważyć teoretycznie najsłabszych w tym gronie Włochów. Przypomniał, że Polacy zmierzyli się z nimi w eliminacjach Euro 2024. W październiku 2022 roku triumfowali w Katowicach 30:23, natomiast w kwietniu na wyjeździe zwyciężyli 31:29.
Wynik pierwszego meczu, jeszcze za kadencji trenera Rombla, może być trochę zakłamany, bo wielu zawodników rywali zmieniło przynależność klubową i obecnie gra w Niemczech. Na pewno zagrożenie ze strony ich rozgrywających będzie bardzo duże. Po analizie wideo wiemy, że preferują bardzo ofensywną obronę trzy-trzy i na to szczególnie musimy się przygotować – ocenił.
Absolwent SMS Gdańsk z wielką radością przyjechał na turniej, ale zgadza się, że podstawowym zadaniem nie jest indywidualna satysfakcja tylko odnoszenie zwycięstw.
Na mistrzostwach zawsze podstawowym celem jest wyście z grupy. Na Euro jest jednak trudniej niż na mistrzostwach świata, bo dalej przechodzą dwa, a nie trzy zespoły. Co będzie dalej w rundzie głównej, w gronie silniejszych drużyn, zobaczymy ewentualnie później. Na razie koncentrujemy się na tym, co tu i teraz, czyli na trzech meczach grupowych. W każdym z nich zamierzamy zaprezentować się z jak najlepszej strony, aby udowodnić naszych kibicom, że polska piłka ręczna wygląda trochę lepiej niż niektórzy myślą – zaznaczył.
W pierwszej fazie biało-czerwoni rozgrywać będą swoje spotkania w Kristianstad, a hala w tym szwedzkim mieście jest zdecydowanie mniejsza od pozostałych aren zawodów w Malmoe, Baerum oraz Herning.
Zawodnik uznał, że to może być na plus, bo w początkowej fazie mistrzostw mniejsze obiekty bywają bardziej zapełnione. Atmosfera w nich jest gorętsza i lepiej ją czuć niż w typowych halach widowiskowo-sportowych, gdzie poza meczami odbywają się także koncerty.
Mieliśmy już możliwość grać w Kristianstad przy okazji dwóch spotkań ze Szwecją. Mam dobre wspomnienia i liczę, że teraz przyniesie nam trochę szczęścia. Czytałem również, że na mistrzostwa tradycyjnie wybiera się liczna grupa kibiców islandzkich i spodziewam się, że razem z naszymi fanami stworzą na trybunach świetną atmosferę – podkreślił.
Olejniczak widzi tylko jednego kandydata do złotego medalu. To aktualni mistrzowie świata i olimpijscy Duńczycy.
W ostatnich latach pokazują nieprawdopodobną jakość. Mają fantastycznie indywidualnie wyszkolonych zawodników, do tego dochodzi niesamowity Mathias Gidsel. Moim zdaniem ta drużyna jest poza zasięgiem innych zespołów – podsumował.