Piotr Żyła w Wiśle walczył o podium. "Przed pierwszym skokiem odpłynąłem"

2025-12-07 22:41

Piotr Żyła w niedzielę w Wiśle walczył o podium. Na półmetku był drugi i ustępował tylko Ryoyu Kobayashiemu. Drugi skok nie był już jednak tak dobry i Polak spadł na miejsce siódme. Jednak wewnętrzny stan, jaki udało mu się osiągnąć przed pierwszą serią, może napawać optymizmem.

Piotr Żyła

i

Autor: Grzegorz Momot/ PAP Piotr Żyła siódmy w Wiśle.

Piękny stan Piotra Żyły i walka o podium w Wiśle 

To był ten Piotr Żyła, którego oglądaliśmy kilka lat temu. Piotr Żyła walczący o najwyższe pozycje, walczący o podium. Ostatecznie podium jednak odleciało, ale siódme miejsce, patrząc chociażby na to, co było tydzień temu w Ruce, może bardzo cieszyć. 

Pojadłem bananów. Wystarczyło na cały weekend. Było coraz lepiej. Wczoraj bym nie pomyślał, że mogę walczyć o podium. Z wczorajszego dnia wyciągnąłem jednak wnioski, te rezerwy gdzieś tam zniwelowałem. Jak byłem u góry przed pierwszym skokiem, to odpłynąłem. Bardzo dawno nie byłem w takim stanie. Pięknym stanie. 

Drugi skok jednak nie był wystarczająco dobry. Czy to kwestia stresu? W końcu w takiej sytuacji Żyła nie był już dawno. 

Drugi skok zepsułem. Za bardzo chciałem wrócić do tego stanu z pierwszej serii. Popełniłem dużo błędów. Zaczynając od takiego minimalnego mentalnego. Jednak i tak czułem się fajnie. Miałem takie czucie swojego ciała. Po prostu robisz wszystko, co chcesz. Czujesz każdy niuans. Nie ma jakichś negatywnych emocji. 

Stan, o którym mówi Piotr Żyła, może napawać optymizmem. Pamiętamy przecież, że wszystkie swoje największe sukcesy 38-latek odnosił, gdy odcinał się od rzeczywistości i przenosił się do swojego świata. 

Ostatnio to się chyba tak czułem w 2023 roku w Planicy. Później też może tak było, ale to było trochę inaczej wypracowane. 

W niedzielnym konkursie mieliśmy do czynienia z wyjątkowo długą, 40-minutową, przerwą pomiędzy 1 a 2 serią. Czy skoczkowie odczuwali to w jakimkolwiek stopniu?

Ja nie wiem nawet, że w ogóle przerwa jakaś była. Oglądaliśmy Formułę 1. Lando Norris zdobył tytuł mistrza świata - zaznacza z uśmiechem Żyła. 

Takiego Piotra jakiego widzieliśmy w niedzielę, chcielibyśmy oglądać częściej. Najlepiej podczas wszystkich nadchodzących weekendów Pucharu Świata. Jednak w przypadku Żyły, sytuacja z utrzymaniem dyspozycji i "tego stanu" bywała w przeszłości różna. 

Mam jednak spory zapas bananów. Na pewno będę pracował, żeby to utrzymać. Każdego dnia, jak się rano wstaję, to jest nowa praca do wykonania. Taka zwykła, normalna, żmudna robota. Każdy planuje swój czas, żeby wszystko było poukładane. To są wszystkie elementy tej układanki. Od najważniejszego zaczynając, czyli od jedzenia. Bez tego ciężko by było uzyskać tę energię i czuć się tak fajnie. 

Nie da się ukryć, że niedzielny wynik Piotra Żyły dał nam spore nadzieje, że to nie był tylko jednorazowy incydent. Oby to był początek czegoś nowego w tym sezonie i czegoś znacznie lepszego, niż oglądaliśmy do tej pory. 

Jeszcze nie miałem okazji pomyśleć o tym. W sumie to od czwartku nie miałem okazji mieć grubszych przemyśleń. I raczej chyba nie będę miał. Zaczęło się i raczej nie jest to czas na podsumowania. Wiem, że zrobiłem super robotę. Wiem, że dużo błędów, takich rozmyślających, to popełniłem w Skandynawii. Byłem po prostu łajza. Ale cieszę się, że potrafiłem wyciągnąć wnioski - dodaje Żyła. 

Za tydzień Klingenthal. W Niemczech oczywiście zobaczymy Piotra Żyłę. Czy polski skoczek ma jakieś szczególne wspomnienia z tym obiektem?

Nie mam tam dobrych wspomnień od dłuższego czasu. Nie będę się jednak nad tym zastanawiał. Po prostu będę pracował i robił to, co do mnie należy i to co lubię. Nieważne czy to taka skocznia, czy inna. Trzeba pojeść dużo bananów, wejść w swój piękny świat, w którym można odpłynąć - słyszymy.