Spis treści
Emocjonalna huśtawka, nagłe zwroty akcji i medal wyszarpany w szalonych okolicznościach – tak Paweł Wąsek opisuje konkurs duetów, w którym stanął na podium obok Kacpra Tomasiaka. W rozmowie z „Super Expressem” zawodnik wyjawił, co działo się poza zasięgiem kamer i jak radził sobie z ogromnym obciążeniem psychicznym. Opowiedział również o swoim hobby, które pozwala mu oderwać myśli od skoczni.
Przeczytaj także: Natalia Bukowiecka celuje w rekord Polski. Padła odważna deklaracja
Paweł Wąsek o kulisach szalonego konkursu z Tomasiakiem
Rywalizacja par na igrzyskach zapisze się w historii jako wyjątkowo nieprzewidywalna. Świetne próby Biało-Czerwonych dawały realne szanse na sukces, lecz nagłe załamanie pogody i dyskusyjne werdykty sędziowskie wstrzymały oddech kibiców. Wąsek nie ukrywa, że były to najbardziej zwariowane zawody w jego dotychczasowej karierze.
„- Tyle, ile emocji towarzyszyło podczas tego konkursu od samego początku... Z euforii, gdzie wydawało się, że ten medal nam uciekł po tym, jak Kacpra wypuścili na stracenie w tych warunkach. Później jednak decyzja, że trzecia seria jest odwołana, znowu wybuch euforii, ale też niedowierzanie – przyznaje Paweł Wąsek. - Biegałem po ludziach, dopytywałem się, czy to na pewno koniec. Okazało się, że tak, więc wielka radość i coś, czego się na pewno nie spodziewałem - dodaje.”
Skoczek przyznaje, że ciążyła na nim ogromna odpowiedzialność, szczególnie że jego partner, Kacper Tomasiak, miał już w dorobku medale. Dla Wąska ten start mógł być jedyną okazją w życiu na takie osiągnięcie.
Zobacz też: Marcin Najman nie wytrzymał po słowach europosła PiS. Zwrócił się wprost do Kaczyńskiego
„- Wiedziałem, że możliwość zdobycia tego medalu jest, ale będzie naprawdę bardzo ciężko. Trzeba dać z siebie po prostu 100% i gdzieś tam dorównywać do Kacpra, bo on fantastycznie skakał na tych igrzyskach. Wiedziałem, że ja muszę wejść na swój szczyt możliwości i wtedy mamy szansę, więc presja była ogromna – tłumaczy.”
Jak wyglądają relacje wewnątrz kadry, gdy gasną telewizyjne kamery? Okazuje się, że polscy zawodnicy to nie tylko współpracownicy, ale zgrana paczka przyjaciół spędzająca ze sobą czas prywatnie. Wąsek ma szczególnie bliski kontakt z jednym z kolegów z kadry.
„- Jako cała reprezentacja mamy ze sobą bardzo dobre relacje i często spotykamy się też pozasportowo - podkreśla Wąsek. - Ja przede wszystkim z Piotrkiem Żyłą, bo akurat jesteśmy sąsiadami i spędzamy ze sobą naprawdę mnóstwo czasu – ujawnia Wąsek.”
Wąsek, Wolny i Stękała rywalizują na symulatorach
Gdy opada adrenalina związana ze skokami, Paweł Wąsek poświęca się pasji, która dla wielu może być zaskoczeniem. Sportowiec jest wielkim miłośnikiem motoryzacji i wirtualnego ścigania. W swoim domu skonstruował nawet profesjonalne stanowisko z symulatorem.
„- Bardzo lubię przyjechać do domu, zasiąść do symulatora wyścigowego, który gdzieś tam sobie zbudowałem i tam troszkę odpocząć, żeby ta głowa odcięła się też od tych skoków – zdradza Wąsek. - Głównie ścigam się w klasie GT3. Ścigamy się online - wyjaśnia.”
Co ciekawe, na wirtualnym torze jego przeciwnikami często bywają koledzy z reprezentacji Polski.
„- Ścigam się również z kolegami z drużyny, bo i Kuba Wolny, i Andrzej Stękała również mają taki symulator w domu, więc często gdzieś po zgrupowaniach lubimy po prostu połączyć się i razem pościgać – mówi z uśmiechem.”
Zawodnik przyznaje, że wirtualna walka jest niezwykle zacięta, a o wygranej decydują ułamki sekund. Miłość do wyścigów nie kończy się na grach – Wąsek jest fanem Formuły 1 i dwukrotnie oglądał Grand Prix na żywo. Widać wyraźnie, że potrzeba prędkości towarzyszy mu nie tylko na skoczni narciarskiej.