Ostatnie skoki Kamila Stocha w Planicy. Wyznaje prawdę o swoim wyczerpaniu

2026-03-26 13:02

Ostatnie miejsce dające awans do piątkowych zawodów w Planicy przypadło skoczkowi z Zębu, który stoczył niespodziewaną rywalizację z Dawidem Kubackim. Czterdziesta lokata pozwoliła trzykrotnemu mistrzowi olimpijskiemu na kontynuowanie pożegnalnego weekendu z Pucharem Świata. Tuż po wylądowaniu utytułowany zawodnik przyznał bez ogródek, że odczuwa ogromne zmęczenie psychiczne, a każdy detal związany z techniką lotu stanowi dla niego obecnie ogromne wyzwanie.

Kamil Stoch

i

Autor: Grzegorz Momot/ PAP

Kamil Stoch pożegna się ze skokami. Ostatnie loty w Planicy

Piątkowe zmagania na słoweńskim obiekcie wisiały na włosku. Gospodarze zawodów zadecydowali o przeprowadzeniu sesji treningowej niemal wbrew niesprzyjającej aurze, po czym płynnie przeszli do rundy kwalifikacyjnej. Rywalizacja o awans okazała się znacznie bardziej obiektywna niż wcześniejsze próby. Finałowy weekend Pucharu Świata na słynnej Letalnicy przyciąga uwagę wszystkich kibiców z naszego kraju. Właśnie tam swój wielki sportowy etap kończy jeden z najwybitniejszych polskich skoczków w historii.

Treningowa próba utytułowanego Polaka zakończyła się na odległości 179,5 metra. Wynik ten nie dawał wielu powodów do radości, chociaż na tle kadry narodowej wypadał najlepiej. Pozostali reprezentanci, czyli Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Klemens Joniak oraz Aleksander Zniszczoł, nie zdołali przekroczyć granicy 180 metrów. Tylko trzykrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni zbliżył się do tego rezultatu.

Po udanych kwalifikacjach sam zainteresowany krótko podsumował swój występ przed dziennikarzami.

„Moje skoki nie były górnolotne, były dolnych lotów. Cieszę się, że jestem w finale, zrobię co w mojej mocy, by oddać jak najlepsze skoki”

Uzyskana odległość 190 metrów ostatecznie zapewniła mu bilet do piątkowych zawodów. Legendarny skoczek podchodzi do swoich ostatnich startów na międzynarodowej arenie z pełnym profesjonalizmem i nie zamierza modyfikować sprawdzonych rytuałów. Zawodnik wyraźnie zaznacza, że końcówka sezonu kosztuje go niesamowicie dużo energii psychicznej. Dodał również wprost, jak dokładnie wygląda jego aktualna sytuacja przed finałowymi lotami na słoweńskim mamucie.

„Taki mam plan, by do ostatniego skoku, daj boże do niedzieli, robić wszystko normalnie. Jest to jednak trudne, bo każdy skok jest bardzo wymagający. Czuję, że jestem na skraju wyczerpania mentalnego. I każda drobna rzecz techniczna przy skoku sprawia mi trudności. Może ta energia z trybun mnie pokrzepi i Planica da mi siłę.”

Droga do oddania skoku w kwalifikacjach była wyjątkowo wyboista, ponieważ sędziowie dwukrotnie kazali mu opuścić belkę startową. Prawdopodobnie żaden z pozostałych uczestników rywalizacji nie musiał tak długo wyczekiwać na zielone światło u szczytu potężnej skoczni. Złoty medalista olimpijski z uśmiechem skomentował tę przedłużającą się przerwę na belce. Podkreślił znaczenie odpowiedniego nastawienia w takich nerwowych momentach.

„Miewałem już takie konkursy i serie w swoim życiu, gdzie mnie kilkukrotnie ściągali. To kwestia nastawienia. Im bardziej się denerwujesz, tym gorzej. Trzeba mieć podejście, że... jakoś to zleci”

Wcześniejsze starty na mamucim obiekcie w Norwegii kosztowały go sporo nerwów i pozostawiły po sobie widoczne rozbicie. Przed decydującym weekendem w Słowenii zapytano go o ewentualną zmianę podejścia po ciężkich doświadczeniach ze Skandynawii. Skoczek opowiedział o nagłym przypływie motywacji tuż przed startem.

„Może nie byłem sceptycznie nastawiony, ale bardziej myślałem o przetrwaniu niż o czerpaniu radości. Gdy jednak zapiąłem narty przed kwalifikacyjnym skokiem i zobaczyłem skocznię w pełnym majestacie, to znowu to poczułem. Poczułem, że chcę to zrobić. Chcę ruszyć w dół, głową w dół i po prostu oddać ten lot. Także mam nadzieję, że będę tak, będę tak czuł każdego dnia”

Najlepsi lotnicy narciarscy staną do piątkowej rywalizacji na Letalnicy punktualnie o godzinie 15.00. Kibice mogą śledzić zawody przed telewizorami na antenie Eurosportu 1 oraz za pośrednictwem serwisu streamingowego Platforma MAX. Ten turniej będzie jednym z ostatnich akcentów kończącego się sezonu.