Kim Clijsters ocenia rozstanie Igi Świątek z Wimem Fissettem. Zwróciła uwagę na ważny szczegół

2026-03-26 12:37

Kim Clijsters to była liderka rankingu WTA i zdobywczyni czterech tytułów wielkoszlemowych. Aż trzykrotnie sięgała po te trofea pod okiem Wima Fissette'a. Po tym, jak Iga Świątek podziękowała Belgowi za współpracę, utytułowana zawodniczka zrecenzowała ostatnie poczynania Polki w podcaście Love All. Wypowiedziała się również na temat samego zakończenia współpracy ze szkoleniowcem.

Kim Clijsters Wim Fissette, Iga Świątek

i

Autor: Michał Ch/ Canva.com

Kim Clijsters analizuje decyzję Igi Świątek

  • Była pierwsza rakieta świata i triumfatorka czterech turniejów wielkoszlemowych dzieli się przemyśleniami po tym, jak Iga Świątek zwolniła Wima Fissette'a.
  • Słynna zawodniczka, która pod skrzydłami tego szkoleniowca wygrała trzy prestiżowe imprezy, zwraca uwagę na rosnące napięcie w poczynaniach polskiej tenisistki.
  • Samo zakończenie współpracy nie było dla Belgijki szokiem, ponieważ już wcześniej zauważyła wyraźne objawy wypalenia w tej relacji.
  • Warto dowiedzieć się, jak utytułowana gwiazda ocenia funkcjonowanie Fissette'a w sztabie zdominowanym przez psychologa sportowego.

Zakończenie współpracy pomiędzy Igą Świątek a jej belgijskim szkoleniowcem absolutnie nie zdziwiło Kim Clijsters. Utytułowana zawodniczka ma doskonałe rozeznanie w warsztacie tego trenera. W latach 2009-2011 Wim Fissette prowadził ją do największych sukcesów, pomagając w zdobyciu pucharów za triumfy w US Open 2009 i 2010 oraz Australian Open 2011. Goszcząc w podcaście Love All, była liderka światowego rankingu odniosła się do swoich dawnych doświadczeń i wzięła pod lupę ostatnie wydarzenia w obozie Igi Świątek. Swoje rozważania rozpoczęła od starcia z Magdą Linette podczas turnieju Miami Open, po którym zapadła decyzja o zwolnieniu Belga.

QUIZ: Rozpoznasz te tenisistki? Tylko najlepsi zgarną komplet punktów!
Pytanie 1 z 35
Tenisistka na tym zdjęciu to...
Aryna Sabalenka

- Oglądając ten mecz, widziałam narastające napięcie w jej ciele, a to zwykle jest powiązane z tym, co dzieje się w głowie, prawda? - zaczęła swoją analizę Kim Clisters. - To wszystko działa razem. Jest mi smutno, że przechodzi przez takie trudności, ale jednocześnie to bardzo charakterystyczne, bo wszyscy przechodzimy przez takie momenty. Mentalnie kwestionujesz różne rzeczy, kwestionujesz siebie: Czy jestem wystarczająco dobra? Czy nadal dam radę? Czy podchodzę do tego we właściwy sposób? Może potrzebuję przerwy? Idziesz przez życie w tourze, ale jednocześnie rozwijasz się jako człowiek i czasem możesz trochę utknąć w tym tenisowym cyrku. Zawsze mówiłam, że kiedy wracałam do touru, uwielbiałam spotykać wszystkich, ale zdawałam sobie sprawę, jak intensywne i czasem toksyczne jest to środowisko. Dlatego tak ważne jest, żeby zostać w swojej bańce i stworzyć sobie w miarę normalne życie.

Wypalenie relacji Igi Świątek ze szkoleniowcem

Rozbrat Igi Świątek z jej dotychczasowym trenerem nie wywołał zdumienia u Kim Clijsters. Słynna belgijska tenisistka zaznaczyła w rozmowie, że od dłuższego czasu dostrzegała wyraźne symptomy gasnącej współpracy na linii zawodniczka-szkoleniowiec.

- Widziałam niektóre interakcje na korcie. I myślę, że - broniąc trochę Wima – kiedy zawodniczka jest mentalnie w takim miejscu, w jakim była Iga, to z linii bocznej niewiele da się powiedzieć. To jest o wiele głębsze niż „hej, rób to na korcie”, „hej, spróbuj skupić się na umieszczaniu piłki tam” czy „podrzucaj piłkę inaczej” czy „wchodź głębiej na returnie”. To jest znacznie głębsze. Pamiętam, jak kilka lat temu Sabalenka bardzo otwarcie mówiła, że ludzie polecali jej pójść do psychologa. A po jakimś czasie zdała sobie sprawę: „Co ja właściwie robię? To ja jestem jedyną osobą, która może to zmienić. Ta osoba nie wie, jak to jest być tam na korcie. Muszę sama zmienić siebie”. I myślę, że dochodzi się do punktu, w którym musisz spojrzeć w lustro, wprowadzić zmiany, zmierzyć się ze swoimi słabościami i z tym napięciem - powiedziała Kim Clijsters.

Rola Darii Abramowicz w sztabie Igi Świątek

Wielokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych zwróciła również uwagę na specyfikę sztabu trenerskiego Polki. Według niej niezwykle wymagającym zadaniem dla Wima Fissette'a musiało być funkcjonowanie w środowisku, gdzie kluczowe decyzje zależą od psychologa sportowego, czyli oczywiście Darii Abramowicz.

- Wim jest bardzo nastawiony na dane i statystyki, co jest naturalne. Ja byłam bardzo intuicyjną zawodniczką. Nie chciałam słyszeć żadnych statystyk. Nie obchodziły mnie liczby – w mojej głowie to po prostu nie działało. Dla mnie to mogłoby być bardzo przytłaczające. Nie wiem, jak jest z Igą, ale czasem warto mieć otwarte nastawienie. Widać było jednak, że przez kilka miesięcy narastało napięcie i frustracja i że ta naturalna relacja zawodnik-trener nie była już taka, jaka powinna być. Myślę, że to były pewne czerwone flagi. Z drugiej strony, dla Wima też nie jest łatwo pracować w teamie, w którym trener mentalny ma takie znaczenie i zawsze tam jest. Bo to też w pewnym sensie część roli trenera – dobry trener potrafi też zrozumieć stronę mentalną i wiedzieć, jak do niej podejść. To nie jest tak, że tenis to jedna część puzzli, którą możesz po prostu wyjąć i zastąpić kimś innym. To bardzo intymna, szczegółowa relacja, w której musisz móc otwarcie się wyrażać. Nie zawsze jest łatwo. Osobowości muszą do siebie pasować i jest tego wiele czynników. Ale Wim to ktoś, kto zawsze jest punktualny, bardzo zorganizowany. Jak mówiłam – bardzo nastawiony na dane. Powiedziałabym, że Wim nie jest może najlepszym trenerem technicznym. Jeśli szukasz kogoś, kto zmieni ci forhand albo wprowadzi duże zmiany techniczne, to raczej nie była jego najmocniejsza strona. Ale mówię tu o sytuacji sprzed ponad 10 lat. Od tego czasu pomógł wielu innym zawodniczkom. To było moje doświadczenie z nim - dodała Kim Clijsters.

Iga Świątek nie podała ręki trenerowi. Ekspert tenisowy komentuje: Iga była sfrustrowana, ale było to nieładne
QUIZ: Rozpoznasz te tenisistki? Tylko najlepsi zgarną komplet punktów!
Pytanie 1 z 35
Tenisistka na tym zdjęciu to...
Aryna Sabalenka