Zgrupowanie reprezentacji Polski w czerwcu dobiegło końca i przyniosło spore rozczarowanie. Początkowo ten etap przygotowań planowano jako ostateczną weryfikację formy przed mistrzostwami świata. Sytuacja zmieniła się drastycznie z powodu braku kwalifikacji na turniej, przez co rywalizacja na warszawskim stadionie zyskała wyłącznie status sparingu. Biało-czerwoni przystąpili do tego starcia w pełni zmobilizowani, chcąc zrehabilitować się za wcześniejszą porażkę z Ukrainą we Wrocławiu w stosunku zero do dwóch.
Ostatecznie konfrontacja na stołecznym obiekcie przyniosła wynik remisowy dwa do dwóch. Pierwsze trafienie dla polskiego zespołu zanotował Kacper Potulski w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Z kolei rezultat uratował rzutem na taśmę Przemysław Wiśniewski, który popisał się spektakularnym strzałem w piątej minucie doliczonego czasu gry. Zawodnicy prowadzeni przez selekcjonera Jana Urbana zanotowali tym samym drugie spotkanie z rzędu bez wygranej.
Sporym zaskoczeniem był fakt rozegrania pełnych dziewięćdziesięciu minut przez Roberta Lewandowskiego w starciu z nigeryjską ekipą. Kapitan polskiej drużyny zmarnował wyborną szansę na zdobycie gola. Rywal Calvin Bassey niefortunnie zagrał piłkę wprost pod nogi naszego napastnika, jednak ten w dogodnej sytuacji oko w oko z golkiperem Okoye posłał futbolówkę obok słupka.
Najlepszy polski napastnik bardzo się starał, próbując odmienić losy rywalizacji i wpisać się na listę strzelców. Ta sztuka ostatecznie mu się nie powiodła. Mimo wyraźnie słabszej dyspozycji na murawie gwiazdor i tak wywarł ogromne wrażenie na przeciwnikach z Afryki. Kiedy sędzia zakończył zawody, gracze nigeryjskiego zespołu ustawili się w długim ogonku do Polaka, czekając na zrobienie wspólnego zdjęcia.