Meksyk gra dalej w mistrzostwach świata
Meksyk pokonał Koreę Południową 1:0 podczas meczu w Guadalajarze, co dało mu pewny awans do 1/16 finału z pierwszego miejsca. Kibice nie oglądali porywającego widowiska, ponieważ na boisku początkowo dominowała dość ostrożna gra taktyczna i piłkarskie szachy. Decydująca akcja turniejowego spotkania miała miejsce w 50. minucie. Bramkarz Seung-Gyu Kim wypuścił piłkę po dośrodkowaniu, a sprytny Luis Romo skierował futbolówkę do pustej siatki. Azjaci próbowali odrobić straty, ale meksykański golkiper Raul Rangel uratował wynik dwiema świetnymi interwencjami w 88. minucie.
Współgospodarze zagrają swój kolejny mecz 30 czerwca na słynnym stadionie Azteca. Koreańczycy z trzema punktami wciąż mają szanse na wyjście z grupy A, a ich następnym rywalem będzie RPA. Z kolei czescy zawodnicy zremisowali z reprezentacją Republiki Południowej Afryki 1:1. Wynik dla drużyny z Europy otworzył w szóstej minucie Michal Sadilek, ale pod koniec meczu rzut karny dla ekipy afrykańskiej wykorzystał Teboho Mokoena za zagranie ręką Pavla Sulca. Czesi zanotowali wcześniej porażkę, dlatego w trzeciej kolejce czeka ich decydujący pojedynek z Meksykiem.
- Dobrze zaczęliśmy, zdobyliśmy bramkę. Później jeszcze mieliśmy przynajmniej cztery czy pięć bardzo dobrych szans, ale ich nie wykorzystaliśmy. I dlatego spotkanie wymknęło nam się spod kontroli, aż w końcu przydarzył się ten nieszczęsny karny - zauważył szkoleniowiec Czechów Miroslav Koubek.
Kto wygrał mecze w mistrzostwach świata?
W Vancouver miało miejsce historyczne wydarzenie dla sportu, ponieważ Kanadyjczycy wygrali 6:0 z Katarem, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w mistrzostwach świata. Kolejne gole zdobywali Cyle Larin, a także Jonathan David, który zapisał się w stuletniej historii jako pierwszy zawodnik CONCACAF z hat-trickiem. Listę strzelców dla Kanady uzupełnił Nathan Saliba, a jeden z goli dla współgospodarzy padł po trafieniu samobójczym. Katar kończył mecz w dziewiątkę z powodu czerwonych kartek dla Homama Al Amina oraz Assima Omera Madibo. Ten ostatni w trakcie drugiej połowy spotkania dopuścił się fatalnego faulu, w wyniku którego złamał nogę Ismaelowi Kone.
- To wspaniały chłopak, który ma przed sobą wielką przyszłość. Robi rzeczy, których nie potrafi żaden inny zawodnik. Nie jest doskonały, ale właśnie dlatego go kochamy – powiedział o Kone trener Kanady Jesse Marsch o pochodzącym z Wybrzeża Kości Słoniowej 24-letnim pomocniku włoskiego Sassuolo.
Szwajcaria wygrała z Bośnią i Hercegowiną 4:1 po niezwykle emocjonującej końcówce. Prowadzenie Szwajcarom dał rezerwowy Johan Manzambi, a niedługo po tej bramce czerwoną kartkę zobaczył Tarik Muharemović za faul na Breelu Embolo. Helweci powiększyli dorobek o trzy gole, na co Bośniacy, przed swoim kolejnym meczem z Katarem, odpowiedzieli tylko trafieniem Ermina Mahmicia. Ostatecznie do fazy pucharowej mundialu, zaplanowanego do 19 lipca, awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy oraz osiem z trzecich miejsc. W piątek mecze rozegrają zespoły w grupie C i D, w tym USA z Australią, Turcja z Paragwajem, Brazylia z Haiti oraz Szkocja z Marokiem.
- To ważne trzy punkty, na które ciężko zapracowaliśmy. Wygraliśmy zasłużenie - ocenił selekcjoner Szwajcarów Murat Yakin i pochwalił rezerwowych, którzy strzelili trzy gole.
Inaczej oceniał spotkanie trener Bośniaków Sergej Barbarez. - Wynik jest zawyżony, nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę. Przez 60 minut graliśmy znakomicie, znacznie lepiej niż rywale – powiedział Barbarez i wskazał, że nie należy się załamywać przed kończącym zmagania grupowe pojedynkiem z Katarem. - Na pewno nie ma mowy o zwieszaniu głów i rezygnacji. Wciąż mamy szansę awansować - dodał.