MŚ 2026. USA deklasuje Paragwaj, a na trybunach zasiadła plejada gwiazd

Reprezentacja USA pokonała Paragwaj 4:1 w swoim pierwszym meczu turnieju MŚ 2026. Spotkanie grupy D rozegrano w Inglewood koło Los Angeles, a kibice śledzący MŚ 2026 zobaczyli pierwszą bramkę samobójczą tegorocznego mundialu. Gospodarze zaprezentowali świetną formę przed własną publicznością.

MŚ 2026. USA deklasuje Pa.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Stopa piłkarza w czarnym korku uderza w piłkę nożną na zielonej murawie, wyrzucając w górę ziemię.

Pewne zwycięstwo Amerykanów po dwóch golach Baloguna

Przed pierwszym gwizdkiem w Inglewood kibice obejrzeli trzecią ceremonię otwarcia turnieju, podczas której wystąpiła Katy Perry oraz aktor Jason Sudeikis. Gospodarze bardzo szybko przejęli inicjatywę na boisku i narzucili rywalom swój styl gry. Już w siódmej minucie Weston McKennie dośrodkował piłkę w pole karne, co przyniosło pierwszego gola samobójczego trwających mistrzostw. Niefortunną interwencję zaliczył paragwajski obrońca Damian Bobadilla, pokonując własnego bramkarza. Była to jednocześnie najszybciej zdobyta bramka w dotychczasowych spotkaniach turnieju.

W trzydziestej pierwszej minucie podopieczni trenera Mauricio Pochettino skonstruowali kolejną groźną akcję ofensywną. Podanie od Christiana Pulisica wykorzystał Folarin Balogun, który po rykoszecie skierował piłkę do siatki. Tuż przed przerwą ten sam napastnik podwyższył na trzy do zera uderzeniem lewą nogą. Taki rezultat po pierwszych czterdziestu pięciu minutach praktycznie rozstrzygnął losy rywalizacji na korzyść drużyny Stanów Zjednoczonych. Reprezentacja Paragwaju nie potrafiła w pierwszej połowie znaleźć odpowiedzi na dobrze zorganizowaną grę przeciwnika.

Jakie sławy pojawiły się na kalifornijskich trybunach?

Po zmianie stron tempo gry nieco spadło, jednak Amerykanie wciąż kontrolowali przebieg wydarzeń na murawie. W siedemdziesiątej trzeciej minucie drużyna z Ameryki Południowej zdołała odpowiedzieć, a honorową bramkę zdobył Maurucio. Ostateczny wynik spotkania w ósmej minucie doliczonego czasu gry ustalił Giovanni Reyna efektownym strzałem zewnętrzną częścią stopy. Było to jedno z najpóźniejszych trafień w historii mundialu, ustępujące jedynie bramkom Mehdiego Taremiego oraz Roberta Lewandowskiego w Katarze. Sędzia Danny Makkelie z Holandii wkrótce potem zakończył zawody.

Na obiekcie Los Angeles Stadium zgromadziły się dokładnie 70 492 osoby, w tym liczne gwiazdy kina i biznesu. Zmagania piłkarzy obserwowali z trybun między innymi Tom Cruise, Leonardo DiCaprio, Bill Gates oraz Halle Berry. Swoją obecność zaznaczył również amerykański sekretarz stanu Marco Rubio oraz koszykarz Kareem Abdul-Jabbar. W najbliższy piątek reprezentacja Stanów Zjednoczonych zagra z Australią w Seattle, natomiast Paragwaj zmierzy się z Turcją w San Francisco. Pozostałe drużyny grupy D rozegrają swoje spotkanie w niedzielę rano czasu polskiego.