Amerykanie dominują od pierwszej połowy spotkania
Do podstawowego składu reprezentacji Stanów Zjednoczonych wrócił Christian Pulisic. Trener zespołu z Bałkanów, Sergej Barbarez, postawił na defensywną taktykę z pięcioma obrońcami. Ermedin Demirović jako pierwszy oddał strzał na bramkę w tym spotkaniu. Później inicjatywę całkowicie przejęli podopieczni Mauricio Pochettino. W 31. minucie Folarin Balogun umieścił piłkę w siatce, jednak sędziowie odgwizdali pozycję spaloną zawodnika AS Monaco.
Pod koniec pierwszej części gry gospodarze udokumentowali swoją wyraźną przewagę na boisku. Po błędzie Tarika Muharemovicia w 45. minucie, Folarin Balogun pokonał Nikolę Vasilja płaskim uderzeniem. Było to trzecie trafienie tego dwudziestoczteroletniego napastnika w bieżącym turnieju mistrzostw świata. W doliczonym czasie pierwszej połowy ten sam zawodnik trafił jeszcze w poprzeczkę z bliskiej odległości. Na trybunach w Santa Clarze zasiadło łącznie 68 827 widzów.
Czerwona kartka i decydujący rzut wolny
W drugiej połowie na boisku zameldował się urodzony w Stanach Zjednoczonych Esmir Bajraktarević, reprezentujący obecnie barwy drużyny gości. Przełomowy moment dla przebiegu gry miał miejsce w 63. minucie spotkania. Sędzia Raphael Claus z Brazylii skorzystał z analizy systemu VAR i ukarał Baloguna czerwoną kartką. Amerykański napastnik przypadkowo nadepnął na staw skokowy rywala. Osłabienie zespołu sprawiło, że gra się na chwilę wyrównała, a Matt Freese musiał dwukrotnie interweniować.
Mimo gry w dziesiątkę, Amerykanie zdołali ostatecznie podwyższyć swoje prowadzenie w końcówce. W 82. minucie Malik Tillman oddał precyzyjny strzał z rzutu wolnego, posyłając piłkę nad murem. W ostatnich minutach gracze z Europy, tacy jak Kerim Alajbegović i Ermin Mahmić, bezskutecznie próbowali uderzeń z dystansu. Stany Zjednoczone dołączyły do Kanady i Meksyku w kolejnej rundzie turnieju. Głównym problemem przed ważnym meczem z Belgią będzie brak zawieszonego za kartki Baloguna.