Spis treści
Kto sprawił największą niespodziankę na turnieju
Piłkarze Republiki Zielonego Przylądka zanotowali historyczny sukces podczas amerykańskiego turnieju. Zespół z małego wyspiarskiego kraju Afryki zremisował bezbramkowo z Arabią Saudyjską i ostatecznie zajął drugie miejsce w grupie H. Kabowerdeńczycy są pierwszą narodową drużyną od 1998 roku, która wyszła z grupy bez odniesienia ani jednego zwycięstwa na mundialu. Poprzednio taki niecodzienny wyczyn był udziałem reprezentacji Chile, która równie skutecznie punktowała w pierwszych meczach. Afrykańska drużyna w kolejnej rundzie zmierzy się z broniącą mistrzowskiego tytułu reprezentacją Argentyny.
"- To trochę szokujące. Jesteśmy małym krajem, ale walczymy o to, co chcemy osiągnąć. Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych" - powiedział po meczu trener afrykańskiej drużyny Pedro Leitao Brito, znany jako Bubista, który wszedł na konferencję prasową owinięty we flagę swojego kraju.
W drugim spotkaniu tej samej grupy reprezentacja Hiszpanii wygrała z Urugwajem, przekreślając nadzieje przeciwników z Ameryki Południowej na upragniony awans. Jedynego gola w 42. minucie spotkania zdobył Alex Baena, który bezlitośnie wykorzystał fatalny błąd bramkarza Fernando Muslery. Doświadczony 40-letni urugwajski golkiper został zmieniony w przerwie przez argentyńskiego trenera Marcelo Bielsę z powodu fatalnej interwencji. Hiszpańska kadra pewnie kontrolowała przebieg boiskowych wydarzeń w drugiej połowie, podczas gdy narastająca frustracja rywali doprowadziła do czerwonej kartki dla Agustina Canobbio. Urugwajski zawodnik musiał przedwcześnie opuścić boisko po bardzo brutalnym faulu na przeciwniku.
Jakim wynikiem zakończyło się spotkanie Francji
Reprezentacja Francji pokonała Norwegię wynikiem 4:1 w rozegranym w Bostonie meczu grupy I. Norweski zespół zagrał w rezerwowym składzie, by oszczędzać siły na fazę pucharową, przez co na boisku nie pojawił się Erling Haaland. Ousmane Dembele skompletował hat-tricka w ciągu zaledwie pierwszych dwudziestu pięciu minut spotkania. Jedna z bramek zdobytych przez francuskiego napastnika była oficjalnie 2900. trafieniem w długiej historii piłkarskich mistrzostw świata. Trójkolorowi zagrali w tym starciu bez głównego selekcjonera Didiera Deschampsa, ponieważ powrócił on do kraju na pogrzeb matki, a kadrą tymczasowo kierował asystent Guy Stephan.
"- W meczu z Norwegią zrobiliśmy to, co do nas należało. Czuliśmy dużo radości z gry i mieliśmy wiele okazji do strzelenia gola. Ousmane zaliczył hat-tricka, Desire Doue strzelił swojego pierwszego gola głową – to pozytywy. Były też momenty, w których nie graliśmy najlepiej. Będziemy musieli wyeliminować te błędy. Bądźmy czujni, cieszmy się, delektujmy się tym, a w sobotę wrócimy do pracy z Didierem" - powiedział po meczu Stephan.
W kolejnych piątkowych spotkaniach również nie zabrakło ogromnych sportowych emocji oraz wielu strzelonych goli. Senegal rozgromił reprezentację Iraku aż 5:0 i zdołał uzyskać cenny awans do dalszej fazy z trzeciego miejsca pomimo dwóch wcześniejszych porażek. W grupie G drużyna narodowa Belgii pokonała Nową Zelandię 5:1, a jedno z trafień zapisał na swoim koncie Romelu Lukaku, zdobywając tym samym 91. gola w kadrze. Reprezentacja Egiptu zaledwie zremisowała 1:1 z Iranem, który w doliczonym czasie sędziowanym przez Szymona Marciniaka zdobył bramkę z minimalnego spalonego i trafił w poprzeczkę. Warto dodać, że przed wszystkimi piątkowymi meczami mundialu odbyła się minuta ciszy upamiętniająca ofiary tragicznego trzęsienia ziemi w Wenezueli.