Dominacja Belgii na boisku w Vancouver
Belgia przystępowała do tego spotkania pod dużą presją po remisach z Egiptem oraz Iranem. Drużyna z Europy od pierwszych minut narzuciła rywalom z Oceanii własny styl gry. W jedenastej minucie Leandro Trossard trafił w słupek, a piłkę z linii wybił Tyler Bindon. Chwilę później sędzia Adham Makhadmeh nie podyktował rzutu karnego po analizie systemu VAR. Ostatecznie napastnik otworzył wynik w dwudziestej ósmej minucie po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego.
W pierwszej połowie szanse na podwyższenie prowadzenia mieli również Jeremy Doku oraz Charles De Ketelaere. Doku dołączył do kadry tuż przed meczem po krótkiej wizycie w Anglii z okazji narodzin syna. Po zmianie stron boiska przewaga belgijskiego zespołu stała się jeszcze bardziej wyraźna. Leandro Trossard po raz drugi wpisał się na listę strzelców w pięćdziesiątej minucie spotkania. Zaledwie szesnaście minut później mocnym strzałem z dystansu wynik podwyższył Kevin De Bruyne.
Kto zagra w kolejnej fazie mundialu?
Nowa Zelandia zdołała odpowiedzieć w osiemdziesiątej czwartej minucie honorowym golem Elijaha Justa. Dla nowozelandzkiego zawodnika była to już trzecia bramka zdobyta podczas trwających mistrzostw świata. Belgowie błyskawicznie zareagowali na stratę, a Romelu Lukaku pewnym strzałem głową z pięciu metrów pokonał bramkarza rywali. Doświadczony napastnik zdobył w ten sposób swojego dziewięćdziesiątego pierwszego gola w narodowych barwach. W doliczonym czasie gry ostateczny rezultat na 5:1 ustalił Alexis Saelemaekers.
Wysokie zwycięstwo zagwarantowało Belgii awans do jednej szesnastej finału na oczach ponad pięćdziesięciu dwóch tysięcy widzów. W równoległym meczu tej grupy Egipt zremisował z Iranem 1:1, co dało przepustkę do dalszej gry zespołowi z Afryki. Reprezentacja Iranu musi teraz nerwowo czekać na ostateczne rozstrzygnięcia w pozostałych grupach turnieju. Swój kolejny mecz w Stanach Zjednoczonych Belgowie rozegrają pierwszego lipca w Seattle z nieznanym jeszcze przeciwnikiem.