Spokojny początek i przełomowe zmiany
W swoich pierwszych meczach na mundialu obie drużyny zanotowały remisy 1:1, tracąc wcześniejsze prowadzenie. Szwajcaria podzieliła się punktami z Katarem, natomiast reprezentacja z Bałkanów zremisowała z Kanadą. W drugim spotkaniu grupy B zagrają właśnie Kanadyjczycy i Katarczycy. W starciu w Los Angeles na boisko wrócił kapitan Edin Dżeko, dla którego był to 149. występ narodowy. Przez większość czasu spotkanie było mało porywającym widowiskiem, dopóki na murawę nie weszli rezerwowi.
Kluczowe dla losów rywalizacji zmiany miały miejsce w 72. minucie. Zaledwie dwie minuty po wejściu na boisko Johan Manzambi popisał się celnym wolejem z jedenastu metrów, otwierając wynik meczu. Szanse Bośniaków na wyrównanie drastycznie spadły, gdy w 80. minucie Tarik Muharemović wykonał niebezpieczny wślizg na Breelu Embolo i otrzymał czerwoną kartkę. Grający w osłabieniu rywale kompletnie stracili kontrolę nad przebiegiem zawodów. Sędzia Joao Pinheiro z Portugalii miał pełne ręce roboty, a ponad 70 tysięcy widzów oglądało strzelecką dominację.
Kto zdominował doliczony czas gry?
Szwajcarzy błyskawicznie wykorzystali przewagę jednego zawodnika na placu gry. W 84. minucie Breel Embolo dograł do Rubena Vargasa, który technicznym strzałem pokonał bramkarza Nikolę Vasilja. Sześć minut później Vargas zaliczył asystę przy drugim trafieniu zjawiskowego Johana Manzambiego. Wydawało się, że dwubramkowe prowadzenie całkowicie zamknie to piłkarskie widowisko. Arbiter główny przedłużył jednak spotkanie o kilka minut, co zaowocowało kolejnymi trafieniami obu ekip.
W 93. minucie Ermin Mahmić zdobył honorową bramkę dla Bośni i Hercegowiny precyzyjnym strzałem po rzucie rożnym. Piłka po jego mocnym woleju z piętnastu metrów wpadła prosto do siatki bezradnego bramkarza. Ostatnie słowo w tym pojedynku należało jednak do zwycięskiej drużyny z Europy Środkowej. Amar Memić sfaulował Djibrila Sowa we własnym polu karnym, co poskutkowało natychmiastowym podyktowaniem rzutu karnego. W 97. minucie podyktowaną jedenastkę pewnie wykorzystał Granit Xhaka, ustalając ostateczny rezultat na 4:1.