Jak przebiegał mecz Maroko - Holandia?
Podczas spotkania Marokańczycy utrzymywali piłkę przez 70 procent czasu gry. Oddali więcej celnych strzałów i wymienili większą liczbę podań niż rywale, jednak w holenderskiej bramce znakomicie spisywał się Bart Verbruggen. Pierwszy gol w meczu padł w 72. minucie po skutecznym wykończeniu kontrataku przez Cody'ego Gakpo. Wyrównanie nastąpiło w doliczonym czasie gry, kiedy Chemsdine Talbi dośrodkował w pole karne, a celnym strzałem głową popisał się Issa Diop.
Dogrywka nie przyniosła kolejnych goli, co oznaczało konieczność rozegrania serii rzutów karnych, którą Marokańczycy wygrali w stosunku 3-2. Decydujące trafienie z jedenastu metrów zanotował Ismael Saibari, a chwilę wcześniej marokański bramkarz Yassine Bounou zdołał obronić uderzenie Crysencio Summerville'a. Triumf w Monterrey stanowił udany rewanż za przegraną Maroka 1:2 z Holandią w fazie grupowej mistrzostw świata rozegranych w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych.
- Zdominowaliśmy mecz, a bramkarz rywali popisał się kilkoma wyjątkowymi interwencjami. Nasz awans jest w pełni zasłużony. Czasami trzeba pogodzić się z wygraną w takim stylu w meczach fazy pucharowej – skomentował Ouahbi na antenie telewizji beIN Sports.
Co o taktyce powiedział selekcjoner Holandii?
Trener Maroka Mohamed Ouahbi prowadzi kadrę od marca, a wcześniej przez cztery lata był odpowiedzialny za reprezentację do lat 20. Przyznał, że był zaskoczony bardzo defensywnym ustawieniem holenderskiego zespołu. Szkoleniowiec stwierdził również, że jego drużyna w pełni kontrolowała przebieg wydarzeń i nie zamieniła boiskowej rywalizacji w chaotyczną bitwę. Kolejnym przeciwnikiem Maroka w rywalizacji w 1/8 finału mistrzostw świata będzie drużyna Kanady, która jest współgospodarzem całego turnieju.
Szkoleniowiec reprezentacji Holandii Ronald Koeman odpierał krytykę za rezygnację z tradycyjnego, ofensywnego stylu gry. Wyjaśnił, że zastosowanie ustawienia z pięcioma obrońcami miało na celu zwiększenie szans na sukces. Selekcjoner zaznaczył, że dzięki tej strategii jego piłkarze rzadziej tracili piłkę w porównaniu do spotkań w fazie grupowej, chociaż mierzyli się z silniejszym przeciwnikiem niż Szwecja czy Tunezja. Dodał też, że ewentualne decyzje dotyczące jego dalszej pracy zapadną po analizie turnieju.
- Gdyby Maroko nie wyrównało w samej końcówce, to nawet jako holenderski trener usłyszałbym mnóstwo komplementów, ale teraz prawdopodobnie będę besztany za to, że wybrałem pięciu obrońców. Jednak uważam, że było to konieczne. Będziecie mnie krytykować i macie do tego prawo, ale oglądacie piłkę nożną z boku - powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej i dodał, że decyzję o swojej przyszłości w reprezentacji podejmie po namyśle i całościowej analizie występu drużyny w mistrzostwach świata.