Dla reprezentacji Holandii to już powtórka z rozrywki, jeśli chodzi o mundialowe dramaty. Drużyna ta wcześniej odpadała po serii rzutów karnych w 1998 i 2022 roku. Przypomnijmy, że w 2014 roku w Brazylii ulegli Argentyńczykom w walce o finał, choć na pocieszenie zdobyli brąz. Zwycięstwo w konkursie „jedenastek” odnieśli tylko raz, właśnie w 2014 roku, wyrzucając z turnieju Kostarykę.
Z kolei zawodnicy Maroka potrafią zachować zimną krew w decydujących momentach. Cztery lata temu w podobny sposób odesłali do domu reprezentację Hiszpanii, grając na etapie 1/8 finału.
Poniedziałkowe zmagania przyniosły też niespodziankę w spotkaniu Niemców z Paragwajem. Tablica świetlna po upływie podstawowego czasu i dogrywki wskazywała remis 1:1, więc o awansie musiały zadecydować rzuty karne. W nich lepsi okazali się gracze z Ameryki Południowej, triumfując stosunkiem 4:3.
Dla naszych zachodnich sąsiadów to historyczna porażka. Niemcy nigdy wcześniej nie przegrali serii rzutów karnych na mistrzostwach świata. Do tej pory wygrali wszystkie cztery takie próby, zaczynając od słynnego, pierwszego w dziejach turnieju konkursu przeciwko Francji w 1982 roku. Wtedy, po zaciętej walce (1:1 w regulaminowym czasie i 3:3 po dogrywce), zwyciężyli 5:4.
Reprezentacja Paragwaju ma za to powody do dumy, utrzymując stuprocentową skuteczność w rzutach karnych na mundialach. W 2010 roku na etapie 1/8 finału wyrzucili w ten sposób z rozgrywek reprezentację Japonii.