Świetny start Norwegów na mistrzostwach świata
Erling Haaland strzelił dwa gole w wygranym 3:2 spotkaniu przeciwko Senegalowi. Wcześniej norweski snajper dwukrotnie trafił do siatki w rywalizacji z Irakiem, zakończonej wynikiem 4:1. Dzięki dwóm zwycięstwom reprezentacja Norwegii zgromadziła na swoim koncie sześć punktów. Skandynawska drużyna zapewniła sobie pewny awans do 1/16 finału. Zespół powrócił na najważniejszy piłkarski turniej po 28 latach przerwy i plasuje się na drugim miejscu w grupie I.
- Erling mógł strzelić nawet więcej goli. Nie gra dla Francji czy Argentyny, lecz dla Norwegii. Jest klasowym napastnikiem. Ma już cztery bramki w rozgrywkach na najwyższym szczeblu i to trzeba docenić – podkreślił Solbakken.
Obecna pozycja wicelidera grupy wynika wyłącznie z lepszego bilansu bramkowego reprezentacji Francji. Mecz o pierwsze miejsce odbędzie się w piątek o godzinie 21 w Foxborough niedaleko Bostonu. Na amerykańskim boisku dojdzie do bezpośredniego pojedynku dwóch znakomitych strzelców. Naprzeciwko siebie staną świetnie dysponowani Kylian Mbappe oraz Erling Haaland. Obaj utalentowani zawodnicy zgromadzili do tej pory po cztery trafienia w całych rozgrywkach.
- Łatwiej jest zdobyć Złotego Buta grając dla Francji czy Argentyny, ale postaramy się dać Erlingowi więcej wsparcia również w kolejnych meczach. Jest w świetnej formie i bardzo się cieszę, że potrafi strzelać gole w najważniejszym turnieju. Zrobimy wszystko, żeby został królem strzelców – powiedział norweski trener.
Kto wygra starcie Norwegia – Francja?
Stale Solbakken poinformował o możliwych zmianach personalnych w wyjściowej jedenastce na najbliższe spotkanie z faworytem. Selekcjoner zaznaczył potrzebę odpoczynku dla zawodników po wyczerpującym meczu z zespołem z Afryki. Sam Erling Haaland przyznaje otwarcie, że Francuzi są głównymi kandydatami do końcowego triumfu w imprezie. Napastnik Manchesteru City zachowuje jednak duży spokój przed decydującą potyczką grupową. Kadra narodowa i tak zrealizowała już swój podstawowy cel na ten etap zmagań.
– To jednak mnie nie martwi. Najważniejsze, że jesteśmy w fazie pucharowej. Francuzi prawdopodobnie nas pokonają i wygrają cały turniej – przewidywał zawodnik Manchesteru City.
Dla skutecznego napastnika jest to debiutancki turniej najwyższej rangi w barwach narodowych. O awans z trzeciego miejsca w grupie nadal usilnie walczy reprezentacja Senegalu. Ismaila Sarr zdobył w spotkaniu z Norwegią dwie bramki, ale jego drużyna ostatecznie zeszła z boiska pokonana. Piłkarze z Afryki potrzebują teraz wyraźnego zwycięstwa nad kadrą Iraku. Decydujące dla nich spotkanie również zaplanowano na najbliższy piątek.
- Jak się z tym czuję? Było ciężko, jesteśmy rozczarowani. Ale to jeszcze nie koniec, przed nami trzeci mecz. Pojedziemy tam, żeby wygrać i będziemy ciężko na to pracować - zapewnił Sarr.