Anglia i Ghana bez bramek w Bostonie
Faworytami spotkania w Bostonie byli Anglicy, którzy wcześniej odnieśli zwycięstwo nad Chorwatami z wynikiem 4:2. W swoim pierwszym meczu Ghana pokonała Panamę 1:0. Obecnie oba zespoły są bardzo blisko wyjścia z grupy L, mimo że matematycznie nie mają jeszcze zapewnionego awansu.
Pierwsza połowa spotkania była wyjątkowo wyrównana, ale mało atrakcyjna. Żadnej z drużyn nie udało się oddać celnego strzału na bramkę, co jest pierwszą taką sytuacją w tym turnieju. Anglicy zdecydowanie częściej utrzymywali się przy piłce, jednak ich przewaga w posiadaniu nie przyniosła wymiernych efektów na boisku.
"W pełni zasłużyliśmy na ten ciężko wywalczony remis z pretendentem do tytułu. Jestem bardzo dumny z tego, jak zawodnicy walczyli w tym meczu i jak bardzo trzymali się planu gry. Kiedy trzeba się bronić, to się broni. Nie potrafię grać samby, kiedy oni grają rock and rolla. Naszym celem było doprowadzić w pierwszej połowie Anglików do frustracji i to się udało" - ocenił Queiroz, który po raz piąty prowadzi drużynę w mistrzostwach świata.
Jakie sytuacje bramkowe miały miejsce?
Mecz ożywił się w samej końcówce, kiedy obie drużyny zaczęły stwarzać realne zagrożenie. Najbardziej obiecującą sytuację zmarnował Nico O'Reilly, uderzając w poprzeczkę bramki Ghany. Następnie kapitan reprezentacji Anglii, Harry Kane, nie wykorzystał dogodnej okazji w tej samej akcji.
Anglicy kontrolowali piłkę przez 78,8 proc. czasu gry. Według statystyk, to najwyższy od 1966 roku wskaźnik posiadania piłki przez zespół, który zakończył mecz bez gola. W sobotę odbędzie się ostatnia kolejka rundy grupowej, w której Anglia zmierzy się z Panamą, a Ghana zagra przeciwko Chorwacji.
"Moi zawodnicy zawsze wierzyli, że mamy szansę wygrać z wielką drużyną. A moim skromnym zdaniem Anglia jest kandydatem do zdobycia mistrzostwa świata. Ten wynik jest naszym osiągnięciem. Mogliśmy nawet strzelić gola, ale Anglia też mogła, więc myślę, że remis jest sprawiedliwym wynikiem" – dodał portugalski szkoleniowiec Ghany.
"Myślę, że rywalom należy się pełen szacunek. Bronili z ogromną determinacją, dyscypliną, w jednym z najbardziej fizycznych występów w defensywie, jakie widziałem" – powiedział Tuchel.
"Mieliśmy wystarczająco dużo stałych fragmentów gry, aby rozstrzygnąć mecz, ale brakowało nam skuteczności. Jeśli jedna drużyna próbuje grać i atakować, a druga tak głęboko się broni i trudno stworzyć okazje bramkowe, to oglądanie tego może być trudne. Zawsze staramy się dawać radość naszym kibicom, ale dzisiaj było ciężko. Mam nadzieję, że nie stracą w nas wiary" - dodał.