MŚ 2026 dają szansę drużynom z trzecich miejsc. Czy historia znowu się powtórzy

Trwające MŚ 2026 w Kanadzie, Meksyku i USA promują awansem do fazy pucharowej wybrane zespoły z trzecich miejsc. Taki system stosowano już wcześniej w piłce nożnej, a obecne MŚ 2026 mogą przynieść równie sensacyjne rozstrzygnięcia. W przeszłości ekipy z tej lokaty potrafiły dotrzeć aż do strefy medalowej mistrzostw.

Dwa rywalizujące zespoły piłkarskie podczas meczu, walczące o piłkę na murawie z latającymi grudkami ziemi. Sytuacja symbolizuje zaciętą walkę o awans w turnieju, o której można przeczytać na naszym portalu.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Noga piłkarza w czarnym stroju walcząca o piłkę z zawodnikiem wykonującym wślizg na trawiastym boisku.

Awans z trzeciej lokaty na mistrzostwach

System rozgrywek podczas MŚ 2026 nagradza awansem do fazy pucharowej osiem najlepszych drużyn z trzecich miejsc w grupach. Wcześniej podobny regulamin zastosowano na turniejach w latach 1986, 1990 oraz 1994, w których brały udział 24 reprezentacje. We wszystkich tych historycznych imprezach do najlepszej czwórki mundialu dostawała się zawsze przynajmniej jedna taka ekipa. Nigdy jednak zespół awansujący po tak trudnych zmaganiach grupowych nie zdołał wywalczyć ostatecznego tytułu mistrza globu.

W 1986 roku w Meksyku do półfinału z trzeciej pozycji w grupie sensacyjnie dotarła Belgia. Reprezentacja z Europy wygrała w fazie pucharowej po dramatycznych bojach z ZSRR oraz Hiszpanią. Belgowie przegrali dopiero w półfinale z późniejszym mistrzem świata, czyli Argentyną, dla której dwie kluczowe bramki w tamtym spotkaniu zdobył legendarny Diego Maradona. Ostatecznie zespół ten zajął czwarte miejsce po porażce 2:4 w dogrywce z reprezentacją Francji.

Kto powtórzy wyczyn finalistów z przeszłości?

Kolejne mundiale z podobnym regulaminem przyniosły niesamowite sukcesy reprezentacji Argentyny w 1990 roku oraz Włoch cztery lata później. Obie te potężne drużyny dotarły do wielkiego finału z zaledwie trzeciego miejsca w grupie, ale ostatecznie przegrały swoje decydujące starcia. Włoski napastnik Roberto Baggio skutecznie ciągnął swój zespół przez fazę pucharową, zdobywając kluczowe gole przeciwko Nigerii, Hiszpanii oraz Bułgarii. Niestety to właśnie ten zawodnik przestrzelił decydujący rzut karny w finałowej serii jedenastek przeciwko zespołowi Brazylii.

Obecne mistrzostwa różnią się od historycznych turniejów przede wszystkim znacznie większą liczbą wszystkich uczestników. Aż 48 reprezentacji podzielono na 12 grup, z których wybrane ekipy z trzecich miejsc uzyskają promocję do zupełnie nowej fazy 1/16 finału. Historia europejskiej piłki pokazuje, że triumf po słabszym starcie jest fizycznie możliwy, co udowodniła Portugalia wygrywając po wyjściu z trzeciego miejsca cały turniej Euro 2016 we Francji. Już 19 lipca kibice na całym świecie dowiedzą się, czy śladami tamtego sukcesu podąży na przykład Senegal, Szwecja, Ghana albo Ekwador.