Motor Lublin wygrywa ze Śląskiem Wrocław w Ekstraklasie. Decydujący cios w doliczonym czasie

Piłkarze Motoru Lublin pokonali Śląsk Wrocław 3:2 w niezwykle emocjonującym spotkaniu piłkarskiej Ekstraklasy. Kibice zgromadzeni na trybunach byli świadkami zaskakującego zwrotu akcji na boisku. Choć goście dwukrotnie prowadzili, ostatecznie to Motor Lublin sięgnął po trzy punkty dzięki skutecznie egzekwowanej jedenastce tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

Piłka w siatce bramki i skaczący bramkarz. O zwycięstwie Motoru Lublin ze Śląskiem Wrocław przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Piłka wpada do siatki bramki, a bramkarz wykonuje nieudaną interwencję podczas meczu piłkarskiego na stadionie.

Zacięte starcie na stadionie w Lublinie

Pierwsza połowa spotkania przebiegała głównie pod dyktando miejscowych graczy, którzy kontrolowali wydarzenia na murawie. Niespodziewanie jednak to drużyna z Wrocławia otworzyła wynik meczu po błędzie bramkarza Gaspara Tratnika, a na listę strzelców w 11. minucie wpisał się Przemysław Banaszak po dograniu od Piotra Samca-Talara.

Prawdziwe emocje rozpoczęły się po przerwie. W 50. minucie Karol Czubak z Motoru nie wykorzystał rzutu karnego, ponieważ fenomenalną interwencją wykazał się bramkarz gości Karol Niemczycki, który tego dnia wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola.

Emocjonująca końcówka z systemem VAR

Gospodarze wyrównali w 61. minucie po precyzyjnym strzale Makana Aiko pod poprzeczkę. Radość nie trwała długo, gdyż zaledwie pięć minut później Malaly Dembele skutecznie wykorzystał sytuację sam na sam i wrocławianie ponownie objęli prowadzenie w tym wyrównanym pojedynku.

Podopieczni Mariusza Misiury rzucili się do ataku i w 77. minucie Christopher Simon doprowadził do remisu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Ostateczny rezultat ustalił w doliczonym czasie gry Yacine Bourhane, który wykorzystał rzut karny podyktowany po interwencji sędziów wozowych za faul Marca Llinaresa na napastniku z Senegalu.

ROLKI