Niesamowite emocje w meczu Ekstraklasy
Spotkanie od pierwszych minut przyniosło wiele piłkarskich wrażeń. Gospodarze objęli prowadzenie już w drugiej minucie, gdy Bartosz Bereszyński celnym strzałem głową otworzył wynik spotkania. Goście szybko odpowiedzieli na tę stratę, a Afonso Silva w trzydziestej pierwszej minucie doprowadził do wyrównania, również uderzając głową. Zaledwie dwie minuty później Olaf Kobacki wyprowadził płocczan na prowadzenie. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem korzystnym dla przyjezdnych.
Po zmianie stron zawodnicy z Lublina ruszyli do odrabiania strat. W pięćdziesiątej piątej minucie Mbaye N'Diaye pokonał bramkarza rywali i przywrócił nadzieje miejscowych kibiców. Mecz toczył się w szybkim tempie, a obie drużyny walczyły o komplet punktów do ostatniego gwizdka sędziego. Atmosfera na stadionie gęstniała z każdą upływającą minutą. Ostatecznie na trybunach zasiadło ponad osiem tysięcy widzów, którzy głośno wspierali swoich ulubieńców.
Kto przesądził o końcowym triumfie?
W końcowej fazie rywalizacji sytuacja płocczan znacznie się skomplikowała. W osiemdziesiątej pierwszej minucie Marcus Haglind-Sangre otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Gra w osłabieniu okazała się dla gości ogromnym wyzwaniem. Gospodarze skrzętnie wykorzystali przewagę liczebną, nieustannie atakując pole karne przeciwnika. Defensywa przyjezdnych dwoiła się i troiła, by utrzymać remisowy rezultat w tym trudnym starciu.
Decydujący cios nadszedł w samym doliczonym czasie gry. W ósmej minucie doliczonego czasu Karol Czubak zdobył bramkę, która zapewniła lublinianom cenne zwycięstwo. Arbiter Marcin Kochanek chwilę później zakończył to niezwykle emocjonujące widowisko. Oprócz bramek sędzia pokazał również kilka żółtych kartek zawodnikom obu rywalizujących drużyn. Spotkanie to z pewnością na długo zapadnie w pamięć fanom zgromadzonym na lubelskim stadionie.